niedziela, 11 października 2015

Kurczak pieczony

Jakiś czas temu Mila przyswoiła sobie zwrot "kuźwa mać". Nie kojarzymy w jakich okolicznościach. Być może podczas rodzinnego oglądania futbolu, gdy Lewandowski, albo jakiś inny nie trafił w bramkę. Być może podczas rodzinnego gotowania, gdy pies materializuje się pod nogami, a dłoń upuszcza fileta z kurczaka? Może od babci, która w użyciu ma jeszcze ciekawsze wyrażenia, więc trzeba się cieszyć, że padło akurat na mało atrakcyjną, ale wcale nie najgorszą kuźwę? 

Nie wiemy, kiedy kuźwa weszła do czynnego słownika naszego dziecka, ale wiemy, że nieprawidłowo zareagowaliśmy. Najpierw śmiechem, bo takie "kuźwa mać" wypowiedziane z groźnie zmarszczonymi dziecięcymi brewkami rozśmieszyłoby nawet głaz. Następnie zaś napomnieniami i prośbami, by dziecko tak nie mówiło. A musicie wiedzieć, że takie napomnienia w takim wieku niosą efekty odmienne od zamierzonych. Czyli dziecko z radosnym uśmiechem powtarza "kuźwę" z zamiłowaniem i pięknym naciskiem na "mańć". Bo nasze dziecko końcówkę sobie też odmieniło. 

Z racji, że ostatnio jeździmy po różnych ludziach, gdzie "kuźwa" absolutnie nie jest pożądana, zdecydowaliśmy się z cholerą zawalczyć. Pani Justyna mówi, że taka "kuźwa" i tak jest niegroźnym przypadkiem, ale my jednak wolelibyśmy zamienić ją na coś innego. Może ne kuźnię? O, taka kuźnia mać, na przykład, jak fajnie brzmi? Ostatecznie stwierdziliśmy, że będziemy dziecko poprawiać i mówić, "kurczak pieczony". Wczoraj kurczak znalazł zastosowanie, gdyż podczas kolacji dziecku z talerza uciekł kabanos i orzekło. 

- No, kuźwa mańć!
Popatrzyliśmy na siebie z Kocurzastym i dalej tłumić parsknięcia wesołości, trzeba dziecku pokazać, że taka kuźwa wcale zabawna nie jest. Przybraliśmy więc surowe miny. 
- Kurczak pieczony. 
- Kurrrczak pieczony. 
- Kuźwa manć - dodało dziecko. 
Ręce nam opadły. 
- Mówi się kurczak pieczony. Kurczak pieczony jest zabawny! - Kocurzasty zademonstrował, jak to przy kurczaku można boki zrywać. 
- Kurczak pieczony! - powtórzyło zachwycone dziecko, parskając śmiechem i kabanosem. 
- Tak, właśnie tak! - wołamy uradowani. 
Nagle z widelca odrywa się kawałek oliwki i ląduje przed psim nosem. Dziecko spogląda za oliwką i woła:
- No, kurczak pieczony... kuźwa manć. 

Długa droga przed nami. Ale mogło być gorzej, co nie?

piątek, 9 października 2015

I oto jest :)

I oto po przerwie otwarty blog wraca do łask. Pod zmienionym tytułem, pod zmienionym adresem, ze zmienionym (na pierwszy rzut oka) autorem. Mam nadzieję, że posłuży dłuższym notkom, krótkim refleksjom, przebłyskom pięknych chwil, którymi będę chciała się z Wami podzielić. I oby było jak najmniej smutnych treści zawartych w jego postach :)

Na blog możecie wchodzić z Miski. Jeśli chcecie zapisać go w linkach, użyjcie proszę tytułu "Granda Familia" lub najzwyczajniej opiszcie go imieniem "Asia". Poprzednia nazwa bloga i nick przechodzą już do historii, tamten rozdział żegnam już na zawsze. Z uczuciem wzruszenia i myślą: ależ to były czasy :)