sobota, 31 stycznia 2015

Dzieci wojny...


Obejrzałam wczoraj niezwykły film. Zupełnie nie miałam w planach. Nie zdawałam sobie sprawy z jego istnienia. Wieczorem przez myśl przemknęła mi piosenka. Solo le pido a Dios. Zatęskniłam za nią i odnalazłam na Youtube. Najpier wysłuchałam wersji Pauliny Rubio, to moja ulubiona. Później Shakiry, a na koniec natrafiłam na ten teledysk... Obejrzyjcie. 




Zainteresowałam się, z jakiego filmu, został zaczerpnięty ten teledysk. Okazało się, że to film Głosy Niewinności z 2004 roku, obraz opowiadający o wojnie domowej w Salwatorze. Historia małego Chava, który wraz z  matką i rodzeństwem mieszka w małej, ubogiej wiosce i każdego dnia obawia się, że zostanie zabrany i wcielony do salwatorskiej armii. Film jest wstrząsający i bardzo smutny. Żadne dziecko nigdy nie powinno oglądać wojny, a tym bardziej trzymać w ręku karabinu i mierzyć do swoich kolegów...

Film jest oparty na prawdziwej historii. Spodziewałam się, że cały seans przepłaczę, ale tak naprawdę było znacznie gorzej. Obejrzałam ten film w osłupieniu. Takie rzeczy wciąż dzieją się na świecie, a my ludzie jesteśmy najgorszym tworem Boga...Myślimy, że koszmar zakończył się wraz z Holokaustem i druga wojną światową, ale to nieprawda. Na świecie wciąż zaczynają się kolejne konflikty, zawsze znajdzie się ktoś żądny władzy, pieniędzy i krwi...

Ostatnimi czasy rzadko mam okazję oglądać filmy, ale jeśli już ciągnie mnie w kierunku poważnych obrazów, czasem dramatów. Tego filmu długo nie zapomnę. O takich filmach rzadko się mówi, choć często zdobywają nagrody, być może są zbyt mało kasowe, ale niestety są prawdziwe. 





piątek, 30 stycznia 2015

Cytologii dawno nie było

Ostatnimi czasy wiele się mówi o pigułce po. Wiele się mówi o potrzebie uświadamiania dzieci w kwestiach seksu, by były przygotowane na to, co może się stać. A ja zadaję sobie pytanie, tylko w kwestii seksu? My takie zajęcia mieliśmy. I w szkole podstawowej i w szkole średniej. Na temat seksu wiedzieliśmy już wtedy sporo, a przynajmniej tyle, by wiedzieć, że dla nas za wcześnie. Wiedzieliśmy czym jest prezerwatywa, co odważniejsi wiedzieli jak ją nakładać, bo poćwiczyli w kącie korytarza na bananie. Mimo to poruszano z nami sprawę seksu, inicjacji, zabezpieczenia, tego, że na seks nigdy nie jest za późno. Zadziwiające, że nikomu nie przyszło do głowy porozmawiać z nami o konieczności wykonywania cytologii, samokontroli piersi, upławów i pms-u. To także jest bardzo ważne, a kto wie, czy nie ważniejsze. 

Kilka tygodni temu zadzwoniła do mnie dziewczyna z rodziny. Młoda mężatka. Piszę dziewczyna, ale  mam na myśli 25 letnią kobietę. Wybrała się do ginekologa, bo spóźniał się jej okres, pełna nadziei, że jest w ciąży. Z gabinetu wyszła zapłakana, przerażona. Dlaczego? Bo lekarz jej coś miział, coś pobierał, na pewno podejrzewa raka. Osłupiała tłumaczyłam jej czym jest cytologia i po co się ją robi. Zastanawiam się, czy lekarz był równie osłupiały, czy nawet się nie pofatygował jej wytłumaczyć, co robi i po co? Czy była pierwszy raz u ginekologa? Dlaczego potrafi obsługiwać smartfona i wie, do czego służy test ciążowy, ale nie wie czym jest cytologia?

Swoją drogą przypomniało mi się, że  pora na moją własną. Pewnie, że nic przyjemnego. Ale trzeba. 

czwartek, 29 stycznia 2015

Przy kawie :)

Wypijecie ze mną poranną kawę? 
No, i tu mnie macie. Wróciłam do picia kawy, nie wytrzymałam. Staram się pić bardzo słabą tę pierwszą poranną, dużo mleka. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zrzuciła na kogoś odpowiedzialności, prawda? Powiedzmy więc, że to wina pani ze sklepu, bo nie zamówiła herbaty owocowej za cztery złote tylko za osiem. A takim burżujkiem to ja nie jestem i byłoby mi szkoda. :D

Przy kawie dobrze się pisze, dobrze się myśli i planuje dzień. Uwielbiam planować wolne dni, kiedy wiem, że czas muszę dzielić wyłącznie między siebie, dziecko, psa i rosół z makaronem. Kiedy wiem, że prawdopodobieństwo czytania w ciągu dnia wynosi więcej niż 30%, a jeśli będę miała taki kaprys mogę zacząć piec ciasteczka, bo czas nie stanie mi na przeszkodzie. I to nic, że dziecko mój plan rozsypie, jak wieżę z klocków. Ja i tak go ułożę i będę się nim cieszyć ;)

Dzisiejszy dzień wyznacza wieczorna wizyta w bibliotece, podczas której będziemy rozmawiać o przeczytanych książkach. Jak zwykle będzie dobra kawa, jakieś ciasteczko, a tematy naszych rozmów zejdą z literatury na wydarzenia bieżące i całkowicie prywatne. Co ciekawe, spotykamy się w gronie bardzo zróżnicowanym wiekowo, od 30 do 80, ale w rozmowach to się sprawdza, ponieważ przez niektóre z nas przemawia wieloletnie doświadczenie, a przez inne ciekawość życia. Raz  był nawet pan, ale chyba go zagadałyśmy, bo już nie wrócił ;)

Miłego dnia :)

środa, 28 stycznia 2015

Taki dzień :)

Taki dziś dzień roztargniony trochę, pomieszanie z poplątaniem. Roztargniony do tego stopnia, że kiedy dziecko wzięło do ręki torebkę z bułką tartą i zaczęło wysypywać, nie mogłam załapać, co ona robi. A jak wreszcie załapałam i zreflektowałam, pół kilo bułki tartej było na podłodze, a dziecko zapytane, co robi, odparło: pierogi. Nic tam, pyszne będą. Takich jeszcze nie jadłam. :)

Czy Wy także tęsknicie za wiosną? Choinkę rozebrałyśmy i zrobiło się ponuro. Za oknem niby pięknie, biało i świeżo, ale tak naprawdę mokro, wilgotno w powietrzu i nieprzyjemnie. Wolałabym już mrozik niż kap kap z dachu. A najbardziej marzy mi się zieleń, słońce, krótki rękawek i zero palenia w piecu! 

Nie odpisuję na Wasze komentarze, bo jestem zbyt leniwa by się przelogowywać :)
Wybaczycie?
Jeśli chcecie "pogadać" to jestem do dyspozycji w misce :)

piątek, 23 stycznia 2015

Skarpetka

Czy skarpetka może zepsuć człowiekowi dzień? Oczywiście, że tak! Szczególnie jeśli jest to biała skarpetka zlokalizowana w nogawce granatowych dżinsowych spodni. Zlokalizowana po praniu rzecz jasna i tylko jedna :) Cóż, lepsza skarpetka niż biustonosz, choć nie mam pomysłu, skąd biustonosz miałby się znaleźć w nogawce Kocurowych spodni. No, chyba, że mąż chowałby przede mną bieliznę, bym chodziła bez...

ps. To tak w ramach tego, żeby nie było, że nie mam czasu tu pisać. Bo nie mam. Ale napisałam. :D