czwartek, 30 lipca 2015

Marzenia się spełniają

Dziś pieję z zachwytu, aż z tego piania ochrypłam doszczętnie, dziecko i pies patrzą na mnie jak na wariatkę. Ale jak nie piać, skoro spełnia się jedno z moich marzeń. Wpierw pomyślałam sobie, że to największe, a potem klepłam się w głowę. Weź się ogarnij kobieto, nie bluźnij. Największym marzeniem jest dla mnie pogawędka z Milą...

Ale to także jest ważne marzenie, piękne marzenie, moje marzenie. 
A Wy macie w nim swój udział :)

wtorek, 28 lipca 2015

Kiedy czuć już sierpień...

Wyniosłam dziś pościel do ogrodu, na chwilę przystanęłam, pociągnęłam nosem i co poczułam? Sierpień, moje drogie, sierpień nadchodzi wielkimi krokami. Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie sierpień jest miłym miesiącem, ale takim trochę rozżalonym. Bo to niby lato, bo niby ciepło, a w porywach gorąco, ale gdzieś tam już zza pachy wystaje mu jesień i szepcze złośliwie: idę, idę do was, koniec tego dobrego! 

I razem z sierpniem mijają już duszne poranki i ciepłe wieczory, mgły od rzeki ciągną takie chłodniejsze, powietrze pachnie zupełnie inaczej, ludzie zrywają z drzew owoce i wszystko bardziej się kojarzy z końcem niż z początkiem. No, bo z czym sierpień kojarzy się najczęściej? Nie wiem, jak Wam, ale mnie (poza tym że to miesiąc naszych kocurzastych rocznic) kojarzy się z tym, że minął już miesiąc wakacji i został tylko jeden... A sierpień to zawsze był taki szybki miesiąc. Bo do 15 sierpnia, kiedy to w pobliskiej miejscowości jest odpust, przeleciało szybko, a po odpuście to już leciało błyskawicznie. I nie ma to tamto - do szkoły :)

Ech, teraz człowiek do sierpnia ma podejście zgoła inne, bardziej nostalgiczne. Jeszcze taka romantyczna dusza jak ja, to już w ogóle. Nie mam żalu do jesieni że się zbliża, jest przecież taka piękna (tylko po cholerę jej węgiel do pieca :P), patrzę z przyjemnością na żółknące listki (choć odczuwam żal, że za chwilę ich nie będzie, w ogóle żadnych nie będzie), z przyjemnością wspominam miłe dla nas wydarzenia z przeszłości. Na nieszczęście sierpień niesie też wiele smutnych wspomnień, nawet jeśli w otoczce słońca i kwiatów. Ale z takimi też trzeba sobie poradzić. 

A tymczasem - nie wiem, jakim cudem i jestem pełna podziwu dla siebie samej - wygospodarowałam sobie jeszcze prawie tydzień urlopu. Dziś skończyłam pisanie i wszystko wskazuje, że do końca tygodnia mogę leżeć do góry kolanami i robić same przyjemne rzeczy. Oby nic nie wpadło ;P Pogoda nam sprzyja również, bo słońce grzeje, ale wiaterek chłodniejszy, więc możemy z Milą hasać po ogródku. Prawdopodobnie labę uczcimy kolejnym ucieranym plackiem z owocami (po czereśniach wykorzystałyśmy doń śliwki i wyszedł jeszcze lepszy, teraz może brzoskwinie? Albo mieszkankę?) Być może i blog zaszczycę częstszą obecnością? Póki co dziś wspominamy i świętujemy rocznicowo... pojawienie się psa. Dwa lata temu trafił do naszego domu :)

sobota, 25 lipca 2015

Małe tęsknoty...

ehem, ehem, ehem... pasuje troszkę odkurzyć tego bloga, tym razem przesadziłam z przerwą w pisaniu na Nikki. Ale wszystko przez urlop, wakacje, remonty, a po remoncie gorączkę w pracy oraz szpital z dzieckiem. Na szczęście wszystko się uspokoiło. Dziecię zdrowe, robota odrobiona, farba na ścianach się trzyma. Tylko blog przykurzony jakiś taki stoi...

Uświadomiłam sobie dziś, że zdarza mi się tęsknić za dawnym życiem. Kocham Milę ponad wszystko, jestem zadowolona ze swojego życia (gdybym nie była, chyba jakiś boski piorun by mnie trafił za karę), ale zdarzają mi się dni, kiedy tęsknię do takich po prostu duperel. Jakich? 

Ano na ten przykład;

- Do muzyki. Muzyka przez dłuższy czas była bardzo ważnym elementem mojego życia. Dorosłego życia, bo jako nastolatka jakoś nie czerpałam szczególnej przyjemności z obcowania z muzyką. Ale odkąd odkryłam hiszpańskojęzyczne utwory i wielu żywiołowych, ciekawych artystów, uwielbiałam poprawiać sobie nastrój muzyką. Dziś nie za bardzo mam kiedy i jak obcować z moimi ulubionymi artystami. Ze względu na zaburzenia Mili ograniczyliśmy w domu muzykę, owszem mogłabym słuchać na słuchawkach, ale jak? Kiedy wciąż trzeba słyszeć, mieć na oku, podawać, odpowiadać? No i tak jakoś muzyka jest w sferze tęsknoty... widziałam w przelocie że Anahi ma nowy singiel, jeszcze nie przesłuchałam... od maja albo i kwietnia. 

- Do telewizji. Z tv jest podobnie jak z muzyką, również z powodu Mili jest wyłączona. Zdarza się nam raz na tydzień obejrzeć mecz. Naturalnie moglibyśmy przetrzymać godzinę, kiedy Mila zaśnie, ale najczęściej my też padamy jak śnięte muchy. A ja czasami mam tak wielką ochotę obejrzeć odcinek Ojca Mateusza lub jakiegoś innego serialu. Nie że wciąż, ale tak od czasu do czasu. Próbowałam w necie, ale tnie się :((

- Do simsów. Ha, simsy zawsze były moją wielką namiętnością, ale niestety nie widziałam ich od ponad roku. Czasami tęskno mi do beztroskich czasów, kiedy sama decydowałam, ile gram i kiedy. Mogłam nawet wstać o piątej, by włączyć sobie grę. Teraz ... cóż, rano wstaję, by pracować, a na simsy szkoda czasu, bo lepiej pobawić się z dzieckiem. A mnie szkoda, że szkoda. 

- Do stadionu. To już poważniejsza sprawa. Przecież teoretycznie nikt mi nie broni jechać prawda?  Czasem nawet jadę... Ale nie ukrywajmy, to już nie to samo. Już nie można zupełnie egoistycznie zaplanować sobie wyprawy na Litwę czy do Wrocławia. Już zawsze będzie się myśleć, co tam w domu, jak tam dziecko. A skoro to nie to samo, to bez sensu i nie ma tej spontanicznej radości. Tylko czasem żal...

- Do dawnych znajomych. Ale to bardziej taki sentyment do dawnych czasów, klimatów i młodości :) Bo wszyscy się zmieniliśmy, wszyscy poszliśmy w swoją stronę, szukaliśmy własnego szczęścia w życiu. Teraz pozostaje cieszyć się wspólnymi chwilami, boziu jaka to była wspaniała ekipa! 

- Do ciszy. Znacie ten wspaniały stan, kiedy o szóstej rano jesteście same w mieszkaniu, za oknem świeci słońce, śpiewają ptaszki, a wy cieszycie się ciszą, spokojem i wogóle pięknem chwili? Ja też kiedyś znałam. Ale nie narzekam, paplanina dziecka jest cudowna. Pod warunkiem, że nie przechodzi z jakiegoś powodu w płacz...


Zdarza się Wam tęsknić za duperelami? 
Jeśli tak to za czym? Czego Wam brakuje?