Trzeci. Naprawdę trzeci raz usiłuję Miśkę uśpić. I nic z tego. Poddałam się. Miśka hasa po kuchni, a ja się biorę za coś pisanego. Bo tak się nie da. Naprawdę. Ale dziś nie o Misi będzie, ale o snach, o!
Lubicie śnić?
Ja uwielbiam, zawsze lubiłam. Koszmary mnie nie dręczą, więc nie mam się czego bać. A nawet, jak mi się coś nieprzyjemnego przyśni, to nic, bo raz że to traktuję, jak oglądany film, a dwa że się zaraz budzę. Czasem, to aż zła jestem, bo jak mi się na ten przykład śni seryjny morderca, chciałabym do końca "obejrzeć", a tu pobudka? No, nie za bardzo mi to pasuje, szczególnie, że tego filmu nie powtarzają, jak seriali na jedynce!
Czasami mi się śnią bardzo ładne miejsca. Właściwie to one są bardzo podobne do tych, które znam, ale jednak zmienione. Droga, która wije się wśród zielonej łąki, na której kwitną kwiaty. Pomarańczowe, zakurzone leśne dukty wśród drzew, strome wzgórza porośnięte lasem, czasami miasta z szarymi ścianami kamienic lub bloków, ciągnące się między nimi ulice, sklepy i parki. Często śnią mi się także cmentarze i kiedy przez nie idę, nigdy się nie boję. Czasami, kiedy się budzę, tęsknię do tych miejsc i mam ochotę zamknąć oczy i wrócić tam. Właściwie nie wiem, dlaczego, bo nie są jakieś piękniejsze od tych, które mnie otaczają na co dzień. Z pewnością jest tam mniej ludzi i panuje cisza. Jest spokojnie. Czasem mi się wydaje, że tak wygląda życie po śmierci, ten raj do którego zmierzamy. Że to będzie jednym długim snem, z którego już nie będzie powrotu.
Ostatnio wiele myślę o snach.
Dlaczego?
Ponieważ odkryłam jedną ważną rzecz, która sprawiła mi wielką radość i z której chcę korzystać, czerpać pełnymi garściami. Moje sny, te miejsca, które w nich odwiedzam, są w tej chwili jedynym miejscem, w jakim mogę spotkać moją mamę. I M. Oni oboje pojawiają się w moich snach kilka razy w tygodniu. Mama częściej, śni mi się niemal każdej nocy. Dzięki temu czuję, że jest blisko, tak jakbym spotykała ją codziennie, mogę z nią porozmawiać. Oczywiście na głupkowate tematy, jakich dotyczą moje sny, ale jednak mogę. Inna forma komunikacji to moja modlitwa i jej pomoc, którą wciąż odczuwam, to także jest ważne. Ale TAM moja mama jest przy mnie, wracam do domu, w którym ona na mnie czeka, spotykam ją na ulicy. Podobnie jest z M. Tej nocy śniłam, że razem penetrowaliśmy ogródek sąsiada. Sen głupi jak nie wiem co, bo kto to widział włamywać się do ogródka sąsiada? Ale dla mnie ważne jest to, że byliśmy tam razem, że znowu był przy mnie mój ukochany pies :D
Wiecie, to trochę dziwne. Cieszę się z powodu moich snów. Pamiętam, jak moja mamcia mówiła, że jej własna mama przyśniła się jej tylko dwa razy. Nie chciałabym tak. Kocham moje sny. Ale równocześnie czuję się z nimi trochę dziwnie. Jakbym odkryła tajemne przejście do innego świata i mogła z niego korzystać. Tylko ja jedna. Moje uczucia zaowocowały pomysłem na nową powieść lub opowiadanie. Nie wiem, czy powstanie. Na razie postanowiłam zapisywać moje sny, aby móc do nich wracać.
Są sny, które pamiętam od lat, są takie, które uciekają zanim otworzę oczy... Wy swoje pamiętacie?
ps. Wiecie, nie śnię tylko o mamie czy M.... dziś nad ranem całowałam się z Facundo Arana (tym ze Zbuntowanego Anioła) na wyspie z mojej gry Online. Tak więc moje sny są na ogół normalne. Czyli głupie :)