wtorek, 15 grudnia 2015

Taki klimat

Ciężko jest poczuć świąteczny klimat, kiedy za oknem jest szaro albo zielono. I to bynajmniej nie od choinek jest zielono... I kiedy dziś z rana biegłam z pojemnikiem popiołu, olśniło mnie, że to wszystko wina ocieplenia klimatu! Naprawdę pamiętam białe święta, mroźne, skrzypiący pod butami śnieg, sanki i śnieżny nastrój Bożego Narodzenia! Jak tu wypatrywać pierwszej gwiazdki, gdy za oknem błoto i zeschłe badyle? Się wcale nie dziwię, że sąsiedzi od kilku lat nie zawieszają na balkonach i ogrodowych drzewkach kolorowych lampek. To nie przez wysokie ceny prądu! To przez to, że w takiej scenerii kolorowe światełka wyglądają nieomal żałośnie i smutno!

I wiecie co: tak mnie jeszcze naszło, że to chyba coś za szybko postępuje. Bo przecież nie jestem AŻ takim dinozaurem, a pamiętam białe święta. Naturalnie jest też jakaś dodatnia strona sytuacji. Istnieje możliwość, że dożyję czasów, gdy przed domem zamiast wierzby mandżurskiej będę mieć banany i daktyle. Polskie. 

ps. A ja po kawie zrobiłam taki myk i podprowadziłam córce kakao :) Bo pomimo ocieplenia klimatu, zimno dziś na dworze...


poniedziałek, 14 grudnia 2015

Mikołajusia

- Mama jest moją mikołajusią! - oświadczyło z rana dziecko, czym wzbudziło mój bardzo szeroki uśmiech. Cieszę się, że pomimo tych różnych niedogodności i zaburzeń, Milenka mówi tak pięknie i wyraźnie, że zawsze jestem w stanie zrozumieć, co mówi :) Dzięki temu nie przegapiam takich "tekściorów". 

Pies złapał z rana zrąbkę, bo wyłożył się na moim nowym płaszczyku. Czyja wina? Ano moja bo położyłam na oparciu łóżeczka, a przecież bestia wszystko ściągnie i udepcze, by mieć pod tyłkiem sześć warstw jak księżniczka na ziarnku grochu. Po pięciu minutach wchodzę do pokoju a dziecko macha mu palcem przed nosem i powtarza: 
- To nowy płaszcz, nowy!


piątek, 11 grudnia 2015

Jeśli masz kota...

Jeśli  posiadasz kota, albo inaczej: jeśli jakiś kot ciebie posiada i zamieszkuje w twoim domu, musisz być świadom człowieku kilku ważnych rzeczy: 

po pierwsze primo - Jeśli kot miauczy i czwartej nad ranem, bo chce wejść do domu, to nie ma najmniejszego sensu udawać, że się nie słyszy i przyciskać głowy do poduszki, bo kot i tak postawi na swoim. 

po drugie primo - Jeśli kot ma ochotę napić się mleka, to wodę możesz pić sobie sam. Żadna próba oszustwa nie ma najmniejszego sensu, bo kot i tak postawi na swoim. 

po trzecie primo - Jeśli kot chodzi po kuchni i miauczy żałośnie, nie ma najmniejszego sensu go uciszać i wygłaszać przemówień typu: "zamknij się wreszcie", bo kot przyszedł sobie pogadać. 

po czwarte primo - Jeśli kot udrapie cię w tylne partie ciała, nie ma najmniejszego sensu obwiniać kota. Sam jesteś sobie winien. Przecież kot próbował zwrócić twoją uwagę i miauczał. 

po czwarte primo - Jeśli wyobrażasz sobie, że kot będzie w taką pogodę siedział za drzwiami, to się grubo mylisz. Kot ma cieniutkie futerko i przy minus czterdziestu zamarza. Więc nie wygrażaj miotłą, nie używaj epitetów i wstań z kolan, bo kot i tak spod łóżka nie wyjdzie. 

po piąte primo...





U nas co prawda kot się w sprawy choinkowe nie miesza, ale za to dziecko już tak. Wystarczy przerobić troszkę tekst i też będzie :) Pozostałe są wiernym odzwierciedleniem dzisiejszego poranka z Gabriellą. Wstałam o czwartej. Nie po to, by wpuścić kota, nie. Bo i tak obudził mnie dziecięcy kaszel i spać nie mogłam. Ale skoro na dźwięk kaszlu zaczęło skrobać, to wpuściłam... resztę już znacie :)