czwartek, 11 grudnia 2014

Jak zarobić dwie dychy, czyli o organiście podrywaczu :)

Nie wiem, jak jest u Was, ale u nas opłatki przed świętami roznosili przedstawiciele rady parafialnej. Miły starszy pan w ubiegłym roku zostawił mi opłatki, zainkasował piątkę, bo tyle miałam drobnych i tubalnym głosem życzył wesołych świąt. Spodziewałam się, że w tym roku będzie podobnie, a tu niespodzianka! Pies się rozszczekał, a w drzwiach ukazał się organista. W pierwszej chwili nie wiedziałam, kto to. Organista siedzi na chórze przy organach i nawet głowy mu nie widać, pierwszy raz go więc widziałam.  Ale przedstawił się, powiedział, że przyniósł opłatki, więc grzecznie poprosiłam, żeby poczekał, aż uwiążę dziecko i uspokoję psa, tfu! na odwrót. Zamknę psa w pokoju i wytrę dziecku buzię. Poczekał grzecznie, zrobiłam co zrobić miałam, pan wszedł, wydobył opłatki, złożył życzenia i... zaczął się we mnie tak intensywnie wpatrywać, że zrobiło mi się głupio. 

Najpierw pomyślałam, że mam brudną twarz... No, bo dziecku buzię wytarłam, o sobie nie pomyślałam. Nie myślcie, że siedzę w domu, jak ten kocmołuch, ale rano paliło się w piecu, wynosiło popiół, przy takich pracach nie trudno zafundować sobie dodatkowe kreski w makijażu. Pan wpatrywał się intensywnie, ja nie miałam, jak zerknąć, czy wpatruje się, bo jestem brudna, czy po prostu podziwia moją wysublimowaną urodę. Milcia rżała jak konik po kuchni, Uszaty warczał zza drzwi, a ja uświadomiłam sobie, że za opłatki trzeba dać co łaska... (swoją drogą pan z Rady parafialnej miał zeszyt i notował wpłaty, a pan organista nie. Ale przypomniałam sobie, że od czerwca jest nowy proboszcz, więc i rządy inne).

Rozpoczęłam poszukiwanie portfela i drobnych w portfelu. Jak na złość był cały papierek 20 zł, czyli nie tak drobno. Pan wpatrywał się już tak intensywnie, że poczułam niepokój... że on mnie chyba podrywa! Bo się tak w tym wpatrywaniu uśmiechał, że aż mi było głupio. Wcisnęłam mu czym prędzej te 20 zł, ze słowami, że bardzo dziękuję, i że wesołych świąt i w ogóle. Pan mnie złapał za rękę i najwyraźniej chciał po dłoniach całować, ale wzięłam i solidnie po męsku dłoń mu uścisnęłam, poprosiłam dziecko, by powiedziało "do widzenia" i pana za drzwi wypchnęłam. Kiedy był już na drodze przypomniało mi się, że to ten organista co za godzinę - a w gruncie rzeczy 30 minut!-  grania na naszym ślubie zażyczył sobie 200 zł. 

Przeanalizowałyśmy z Martą zachowanie pana organisty i doszłyśmy do wniosku, że jego zachowanie jest zamierzone. Bo albo się babki cieszą, że je podrywa i ładują grubsze pieniądze, albo chcą się go jak najszybciej pozbyć i nie czekają na resztę. Ja reprezentuję drugą grupę, żeby nie było:)

13 komentarzy:

  1. No to drogo cie ten opłatek kosztował ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomyśl wiec ciepło on panu organiście przy stole wigilijnym:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, pomyślę ... jak mi się to 200 przypomina, to aż mi gorąco!

      Usuń
  3. Kurcze niezła ta "łaska" poszła w jego łapy.Ciekawe ile z tego trafi do kościelnego koszyczka. Ja tu opłatka nie mam , zawsze żebrzę u znajomych ,by przysłali co łaska.Ale 20 zł chyba bym nie dała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas jak chodził dawniej bo teraz się zmienił proboszcz i'' sprzedaje'' w zakrystii to sobie życzył 50 zł najmniej i jeszcze wszystko szło dla niego, nie dla parafii. Więc ja zawsze drzwi zamykałam i tyle nie będę płacić 50 zł a w sklepie firmowym''veritas'' czy jakoś tak są po 5 zł:/
      ps; nasz też 200 zł sobie zażyczył na ślubie zdziercy nawet pod latarnia taniej biorą za 30 minut:P

      Usuń
    2. Basia,nie mam pojęcia, stary proboszcz zlikwidował zwyczaj, że sprzedawał organista, bo szło do kieszeni. Aż sie boję co będzie przy kolędzie, jak są takie nowe rządy. Cóż, ja i tak zawsze mam stałą pulę, jak ksiądz podeśle więcej ludzi, to mniej dostanie :P

      Kobieta-na-szpilkach 50 zł, chyba się w głowę uderzył :) A co do organisty, to aż było głupio, bo ksiądz za ślub co łaska, a organista 200 :P

      Usuń
    3. U nas jak znajomi chcieli na ślubie by grał i śpiewał ich znajomy, to i tak musieli zapłacić 100zł organiście:( To jakiś obłęd ,że kościół tak sępi na swoich wiernych i każdy chce się dorobić kosztem innych.Kobieta-na-szpilkach ma rację- taniej jest kupić w jednej z sieci księgarń Jedność lub Veritas i nie nabijać kabzy kościelnym sępom.

      Usuń
  4. u nas nikt nie chodzi - kto chce idzie do kościoła;)

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas chodzi pani kościelna.Właśnie dzisiaj nas nawiedziła. Od kilku lat przyjęte jest przez społeczność wiejską dawanie 20 zł za te opłatki. Zdzierstwo w "biały dzień", ale no cóż, tak jest i nikt się nie wyłamuje, nawet moja teściowa, która u nas w domu zawsze te opłatki bierze. Całość idzie oczywiście dla pani kościelnej :/

    Kameleonka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani kościelna, ale fajnie brzmi :))
      U nas już nie ma kościelnego, chyba że o czymś nie wiem...
      Poprzedni proboszcz porobił solidne porządki i przez lata sprzątali ludzie :)

      Usuń
  6. Oplatek to za darmo powinien byc.

    OdpowiedzUsuń

Chcesz to, pisz :) Byle z sensem :)