Ostatnimi czasy wiele się mówi o pigułce po. Wiele się mówi o potrzebie uświadamiania dzieci w kwestiach seksu, by były przygotowane na to, co może się stać. A ja zadaję sobie pytanie, tylko w kwestii seksu? My takie zajęcia mieliśmy. I w szkole podstawowej i w szkole średniej. Na temat seksu wiedzieliśmy już wtedy sporo, a przynajmniej tyle, by wiedzieć, że dla nas za wcześnie. Wiedzieliśmy czym jest prezerwatywa, co odważniejsi wiedzieli jak ją nakładać, bo poćwiczyli w kącie korytarza na bananie. Mimo to poruszano z nami sprawę seksu, inicjacji, zabezpieczenia, tego, że na seks nigdy nie jest za późno. Zadziwiające, że nikomu nie przyszło do głowy porozmawiać z nami o konieczności wykonywania cytologii, samokontroli piersi, upławów i pms-u. To także jest bardzo ważne, a kto wie, czy nie ważniejsze.
Kilka tygodni temu zadzwoniła do mnie dziewczyna z rodziny. Młoda mężatka. Piszę dziewczyna, ale mam na myśli 25 letnią kobietę. Wybrała się do ginekologa, bo spóźniał się jej okres, pełna nadziei, że jest w ciąży. Z gabinetu wyszła zapłakana, przerażona. Dlaczego? Bo lekarz jej coś miział, coś pobierał, na pewno podejrzewa raka. Osłupiała tłumaczyłam jej czym jest cytologia i po co się ją robi. Zastanawiam się, czy lekarz był równie osłupiały, czy nawet się nie pofatygował jej wytłumaczyć, co robi i po co? Czy była pierwszy raz u ginekologa? Dlaczego potrafi obsługiwać smartfona i wie, do czego służy test ciążowy, ale nie wie czym jest cytologia?
Swoją drogą przypomniało mi się, że pora na moją własną. Pewnie, że nic przyjemnego. Ale trzeba.
Może lekarz myślał, że w tym wieku to ona już o tym wie? A może nie dała nic po sobie poznać i dopiero po wyjściu z gabinetu dała upust nerwom?
OdpowiedzUsuńAle fakt, mam wrażenie, że w szkołach, nie tylko odnośnie seksu uczą wielu nieprzydatnych spraw, a o tym co najważniejsze i co może uchronić życie nic nie mówią. Po co dzieciom 4-5 letnim wiedza o masturbacji? Nie lepiej uczyć je wybierania numeru na pogotowie i podawania niezbędnych informacji np. Nie mówiąc już o chociażby teoretycznych informacjach jak wygląda wizyta u ginekologa?
Ja nie lepiej się w środę zachowałam. Poszłam na rutynową wizytę do mojego gina, siadam na fotelu a on zamiast robić co zawsze wsadza mi coś do środka i gmera. Głupia nawet nie spojrzałam na niego co ma w ręku i do głowy mi nie przyszło, że będzie mi robił wymas. Gdy poczułam to coś, to powiedziałam coś takiego "Oooooooo, ojojojojoo, yyyyyyyy eeeeeeeeeeeeeee - a czym mi Pan tam grzebie?"
OdpowiedzUsuńZgadzam się, w szkołach ten temat jest zaniedbany. Ale w TV jest teraz co chwilkę jakaś kampania, poza tym w internecie co rusz się czyta o cytologi itp. I jestem w prawdziwym szoku, że dziewczyna nie miała bladego pojęcia co to jest cytologia.
Pomijając fakt, że miała nadzieję na ciążę..... A przed staraniem o ciążę, warto porobić badania w tym cytologię.
No tak, ja nie bylam u gina od urodzenia Nika, a to juz 2 lata, czas by sie wybrac... :/
OdpowiedzUsuńA z tej laski w szoku jestem. Pomyslalby kto, ze dorosla, mezatka, seks uprawia, chce powiekszyc rodzine, a najwyrazniej u ginekologa byla pierwszy raz. Zreszta, lekarz nie lepszy, powinien jej chociaz powiedziec co robi i dlaczego...
mógł jej też robić wymaz z innego powodu
OdpowiedzUsuńmuszę napisać makabryczny kawał, jak jest nie na miejscu to wywal śmiało
poszła baba do lekarza i lekarz jej zrobił usg i powiedział, że ma kamienie. Na to baba uradowana - na pewno kamienie a nie rak? Lekarz jeszcze raz popatrzył i stwierdził - no tak, kamienie, kamienie, a pod kamieniami rak!