wtorek, 28 lipca 2015

Kiedy czuć już sierpień...

Wyniosłam dziś pościel do ogrodu, na chwilę przystanęłam, pociągnęłam nosem i co poczułam? Sierpień, moje drogie, sierpień nadchodzi wielkimi krokami. Nie wiem, jak dla Was, ale dla mnie sierpień jest miłym miesiącem, ale takim trochę rozżalonym. Bo to niby lato, bo niby ciepło, a w porywach gorąco, ale gdzieś tam już zza pachy wystaje mu jesień i szepcze złośliwie: idę, idę do was, koniec tego dobrego! 

I razem z sierpniem mijają już duszne poranki i ciepłe wieczory, mgły od rzeki ciągną takie chłodniejsze, powietrze pachnie zupełnie inaczej, ludzie zrywają z drzew owoce i wszystko bardziej się kojarzy z końcem niż z początkiem. No, bo z czym sierpień kojarzy się najczęściej? Nie wiem, jak Wam, ale mnie (poza tym że to miesiąc naszych kocurzastych rocznic) kojarzy się z tym, że minął już miesiąc wakacji i został tylko jeden... A sierpień to zawsze był taki szybki miesiąc. Bo do 15 sierpnia, kiedy to w pobliskiej miejscowości jest odpust, przeleciało szybko, a po odpuście to już leciało błyskawicznie. I nie ma to tamto - do szkoły :)

Ech, teraz człowiek do sierpnia ma podejście zgoła inne, bardziej nostalgiczne. Jeszcze taka romantyczna dusza jak ja, to już w ogóle. Nie mam żalu do jesieni że się zbliża, jest przecież taka piękna (tylko po cholerę jej węgiel do pieca :P), patrzę z przyjemnością na żółknące listki (choć odczuwam żal, że za chwilę ich nie będzie, w ogóle żadnych nie będzie), z przyjemnością wspominam miłe dla nas wydarzenia z przeszłości. Na nieszczęście sierpień niesie też wiele smutnych wspomnień, nawet jeśli w otoczce słońca i kwiatów. Ale z takimi też trzeba sobie poradzić. 

A tymczasem - nie wiem, jakim cudem i jestem pełna podziwu dla siebie samej - wygospodarowałam sobie jeszcze prawie tydzień urlopu. Dziś skończyłam pisanie i wszystko wskazuje, że do końca tygodnia mogę leżeć do góry kolanami i robić same przyjemne rzeczy. Oby nic nie wpadło ;P Pogoda nam sprzyja również, bo słońce grzeje, ale wiaterek chłodniejszy, więc możemy z Milą hasać po ogródku. Prawdopodobnie labę uczcimy kolejnym ucieranym plackiem z owocami (po czereśniach wykorzystałyśmy doń śliwki i wyszedł jeszcze lepszy, teraz może brzoskwinie? Albo mieszkankę?) Być może i blog zaszczycę częstszą obecnością? Póki co dziś wspominamy i świętujemy rocznicowo... pojawienie się psa. Dwa lata temu trafił do naszego domu :)

14 komentarzy:

  1. to pakuj rodzinkę w pociąg i przybywaj na tę nieoczekiwaną część urlopu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie martw się, ja tam zawitam, nie teraz ale kiedyś :))

      Usuń
  2. ooo to się wybyczysz przez ten tydzień! ;) fajnie ;))
    oj tak, czuję już jesień niemiłosiernie - przeważnie od wczoraj o 4.50, gdy wyruszam na przystanek - o ja głupia sandałeczki i legginsy założyłam..o ja głupiaaa!! skad ja mogłam wiedzieć, że Anna już da o sobie znać następnego poranka i przywita lodowatym powietrzem? Jeny, jak ja przemarzłam!! i odczuwam to od razu bólem gardła ;/
    mam jednak cichą nadzieję, że mimo zimnych poranków i wieczorów to w dzień będzie jeszcze pięknie, ciepło, letnio!!
    Nie chcę jesieni, zimna, chłodu, deszczu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, już nie ma ciepelka, nie ma. A dziś to w ogóle leje od rana. Nie lubię :(

      Usuń
  3. To fakt raz dwa i bedzie po lecie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest przekichane :( Bo potem tyleeeee trzeba czekać :))

      Usuń
  4. A, to korzystaj i leniuchuj! :)

    To prawda, ja tez mam mieszane uczucia co do sierpnia. Z jednej strony lato, a ja lato kocham. Ale z drugiej to taki poczatek konca, mija niewiadomo kiedy i znow nadchodzi jesien, szarowka, plucha, itd. W tym roku w ogole odczuwam panike na mysl o sierpniu, bo wiem ze zleci jak z bicza trzasnal i nieuchronnie trzeba bedzie zaczac przygode z przedszkolem Bi, a na sama mysl sciska mi zoladek. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, właśnie. To mnie dodatkowo dołuje, jestem po prostu przerażona. Przerażona. Uwierz piętnaście razy bardziej niż Ty ;))

      Usuń
  5. Niechże ten sierpień już przybędzie, bo wyjazd nam pisany za dwa tygodnie i doczekać się nie mogę;) Choć rzeczywiście, i dla mnie to trochę nostalgiczny miesiąc, jesień się zbliża, wieczory coraz chłodniejsze... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no to jak w planach wyjazd, to wcale się nie dziwię, że nie możesz się doczekać :))

      Usuń
  6. Czuć już sierpień i idącą za nią jesień. chociaż mam wrażenie, że w tym roku te noce nie były aż tak gorące

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Chyba się starzejemy i inaczej odczuwamy :P

      Usuń
  7. och dla mnie sierpień też jest wyjątkowy. Mateuszek miał chrzest, Areczek się urodził i w tym roku Szymonek się urodzi :D oj dzieje się dieje w sierpniu moim ..... ja tam się cieszę że nie ma upałów... a w sierpniu to ja czekam na piękną pogodę ale nocną ponieważ miesiąc jest miesiącem spadających gwiazd wiec trzeba mieć ciepełko bo chce by dzieci ten festiwal nocny zobaczyły :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak. Mi tez sierpien kojarzyl sie z koncem wakacji i najczesciej juz nie bylo upalow, tylko deszczowo tak jakos i smutno.

    OdpowiedzUsuń

Chcesz to, pisz :) Byle z sensem :)