piątek, 20 grudnia 2013

Filiżanki na wystawie

Kiedy byłam małą dziewczynką, lubiłam się przyglądać meblościankom w domach moich koleżanek i rodziny. A dokładniej mówiąc: ich oszklonej części, gdzie ślicznie wyeksponowane stały kryształy, szkliwo i na ogół serwis do kawy. A najpiękniejszy - złoty serwis - stał u babci Śrubki. Mogłam się w niego wpatrywać godzinami, wyobrażając sobie, jak nalewam kawę do malutkich filiżanek. Ogromnie mi się podobały takie serwisy i po cichu marzyłam, że i w naszym domu za szybką stanie podobny komplet. U nas w domu nie było meblościanki, była za to masywna komoda i wielka szafa. Teraz oddałabym wiele za te "antyki", ale wtedy uważałam, że są po prostu niemodne i po cichu marzyłam o nowoczesnej meblościance.

I pewnego dnia moje marzenie się spełniło. Mamcia doszła do wniosku, że meblościanka więcej mieści. Nie mieliśmy pieniędzy na nową z salonu meblowego... rany, co ja piszę. Wtedy chyba nie było salonów? W każdym razie znajoma wymieniała meble i chciała niedrogo sprzedać starą meblościankę. To było tuż przed Gwiazdką, ludzie lubią remontować i wymieniać meble przed świętami. Mamcia kupiła meblościankę, która może nie była bardzo nowoczesna, ale miała jedną niezaprzeczalną zaletę: posiadała oszkloną wnękę z wyjmowanymi, przesuwanymi szybami. Mogłam poukładać tam nasze "skarby" - eleganckie duże talerze, które wyglądały jak ręcznie malowane i wypolerowane na błysk szklanki. Tylko serwisu do kawy brakowało mi do szczęścia...

Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że posiadanie oszklonej meblościanki to dodatkowe obowiązki. Przecież dwa razy do roku - co najmniej!- trzeba było wyjąć szyby, umyć wszystko w wodzie z octem, wypłukać, wysuszyć i poukładać na nowo! Początkowo zajmowała się tym mamcia, jednak z czasem stało się to moim obowiązkiem. O dziwo, lubiłam to robić, bo traktowałam to jako zabawę. Najgorsze było wkładanie szyb na miejsce. Strasznie się bałam, że upuszczę, a mamcia nie zawsze była w domu, żeby pomóc. Jakoś jednak szło, nigdy nic się nie stało :)

Kiedyś zapytałam mamci, dlaczego u nas w domu nie ma serwisu do kawy.
- Był - powiedziała - Ale się rozbił.

Rzeczywiście. W starym kredensie w kuchni stało kilka części które mogły pochodzić ze serwisu, i to niejednego. Duży brązowy dzbanek, malutki dzbanuszek i cukiernica. I dzbanek w kwiaty. I dwie malusie filiżaneczki, które były tak malutkie, że wydawały się jakby dla lalek.Takie domowe skarby, o których nikt już nie pamięta, bo są niekompletne. Pamiętam, że w dzbanku trzymało się ważne dokumenty, a w filiżance najdrobniejsze pieniądze. Lubiłam myśleć o tych naczyniach. Wyobrażać sobie, jak wyglądały kiedy były w komplecie. I gdzie stały, skoro nie było oszklonej witrynki? Czy były przekładane z miejsca w miejsce i dlatego się potłukły? A może filiżankę stłukła nieostrożna ciotka podczas imieninowej imprezy? A może babcia rzuciła nią o podłogę, gdy dziadek wrócił do domu pijany? To fascynujące, że przedmioty - jak ludzie - mają swoje historie!

Wiele lat później doczekałam się pełnego serwisu do kawy. Razem z meblościanką od ciotki przyjechał cały obiadowy komplet, ciężki, masywny. Wydaje mi się, że w niewielu domach trzyma się teraz za szybą serwisy, może nasi rodzice, dziadkowie, ale młodsze pokolenie nie widzi powodu by eksponować akurat serwis obiadowy. Kiedyś to był wyznacznik pewnego luksusu, teraz jest tyle innych pięknych przedmiotów, którymi można się pochwalić, prawda?

To wszystkie wspomnienia wirowały mi po głowie, gdy wczoraj szorowałam szkliwo. Nie mamy już meblościanki. Ponownie w naszym domu stoi szafa i komoda - historia kołem się toczy czy co? - a serwis od ciotki i niektóre przedmioty o których wspominałam wyżej min. brązowy dzbanek wylądowały za szybką w kuchni. W drugim pokoju mamy wąską oszkloną witrynę, gdzie stoją ... książki. I komplet sześciu pięknych filiżanek, które dostałam w prezencie ślubnym od teściowej. Ona z kolei dostała je na swoją osiemnastkę. Kiedyś przekażę je Mili, bo to kawałek historii i niech tak zostanie...

A czy Wy pamiętacie te dumne serwisy? Może w Waszym domu nadal stoją za szybą?
Filiżankowe rewelacje zaprocentowały w mojej głowie pomysłem na opowiadanie, muszę je tylko szybko zapisać, bo umknie.
Tylko kiedy zapisać???




24 komentarze:

  1. czytając, tak się poczułam, jakbyśmy piły kawę a Ty opowiadałaś:)
    mam porządny serwis z wazą, półmiskami i filiżankami i trzymam go w witrynie za szkłem w jadalni bo tam jest najwygodniej, wyżej stoją różne kieliszki, jeszcze wyżej kryształy;)) używam go często bo lubię, wszystkie pozostałe naczynia nazywałam skorupami i pewnego pięknego dnia spakowałam w duży karton i dałam takim fajnym dziewczynom na studenckie mieszkanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też się mówilo skorupy :) Gdy tak się głębiej posunę we wspomnieniach pamiętam więcej takich przedmiotów, np. wazę na zupę, w której babcia trzymała jajka :)

      Usuń
  2. I ja pamiętam, serwis chyba na strychu leży zapakowany, I w dzbanku brązowym też były dokumenty, a w filiżankach a to pieniądze a to jakieś drobne "przydasie":)
    Ja nawet ostatnio myślałam, żeby zabrać sobie od niego chociaż dwie filiżanki i dzbanek, tylko nie mam gdzie pomieścić, a po za tym przeprowadzka za przeprowadzką mogłyby się zbić.
    PS też je ustawiałaś obowiązkowo wszystkimi uszkami w te samą stronę? ;-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie w jedną stronę :P Choć ostatnio musiały dzielić się miejscem z książkami, więc wylądowały jedna w drugiej :)

      Usuń
  3. U nas na półce stoją filiżanki i dzbanek mojej Mamy, ale nigdy z nich nic nie piłam. Trzymamy tam właśnie monety, jakieś kolczyki, urwany guzik... Mamy też szklaną witrynę, której nie lubię, bo łatwo ją stłuc, a Matełcio jest czasem bardzo szybki. W następnym roku liczę na pozbycie się meblościanki ze szklaną witryną, choć zastanawiam się gdzie my wtedy pomieścimy te różnorakie kieliszki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie :P Ja przeniosłam do kuchni, a teraz stopniowo się pozbywam :)

      Usuń
  4. Hmm u moich obu babć stją nadal na pólkach za szybą takie różne filiżanki, dzbanki i kryształy. Moja mama jest praktyczna i takich rzeczy nie trzyma na wierzchu, zreszta chyba już nawet nie ma tych starych porcelonowych waz i talerzy. Ale w poprzednim mieszkaniu mieliśmy taką dużą oszkloną witrynę i tam stały kryształowe kieliszki, miska z kolorowymi szkiełkami, wazon, ale czy był serwis kawowy nie pamietam. Wiem, że mama miała dwa - jeden był biały z kolorowymi kwiatuszkami, a drugi był również biały ale ze złotą obwódką. Ciekawe czy nadal gdzieś je ma?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, trochę ciężko się pozbyć, żal. To nie było takie łatwe do zdobycia, więc cenne :)

      Usuń
  5. Ja mam dwa komplety filiżanek, w jednym tylko filiżanki i spodki, a w drugim jeszcze dzbanek do mleka i cukierniczka, ale mam je w szafce w kuchni, choć sięgam po nie codziennie, bo uwielbiam kawę z filiżanki. Szyby w kuchni mam matowe, więc nie widać talerzy, miseczek i kieliszków, które są za nimi. Za to w pokoju za szybą mam książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja :) Choć teraz to się może zmienić, z racji nowej półki ;)

      Usuń
  6. Mam swoj serwis do kawy, ktory kupilam w Cepelii za swoje pierwsze pieniadze. Serwis ma juz 32 lata..... jest piekny i jeszcze w calosci !!!!
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  7. pamiętam, pamiętam... baaaa, mamy nawet- ciągle za szybą w regale, dwie półeczki, na jednej zestaw mamy ślubny - łącznie z dzbanuszkami ( w których trzymamy ważne dokumenty :D) a na górnej zestaw filiżanek, które mama dostała od syna na urodziny kilka lat temu i kieliszki do szampana. i własnie dzisiaj też to czysciłam wszystko, bo jeszcze jedną półeczkę mamy z filiżankami, chyba sprzed wojny(domowej:D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co jest z tymi dzbankami na dokumenty? Powinni specjalne sprzedawać: dzbanek na dokumenty 5 zł :P

      Usuń
  8. Ja mam w domku w Polsce serwis do kawy ,który należał do mojej mamy, a który babcia podarowała mi na 18 te urodziny. Muszę go sobie kiedyś przywieźć, choć boje się,że się po drodze potłucze. Tu zaś posiadam, popularne we Włoszech komplety malutkich filiżanek do włoskiego espresso.Wyglądają jak zestawy dla lalek i dlatego tak je lubię, bo kawy w nich raczej nie pijam.
    Wolę taką, polską kawę którą tu nazywają "amerykańską".A i do tego mam masę różnych filiżanek,które uwielbiam:)
    Kochana, zz okazji nadchodzących Świąt chciałabym życzyć tobie i twojej rodzince cudownie wesołych i pełnych miłości Świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku- niech będzie lepszy niż ten mijający i niech przyniesie ci spełnienie najskrytszych marzeń:*)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię ci się, to prawdziwa pamiątka. Ja z życzeniami wpadnę :*

      Usuń
  9. Moja mama do dzis ma mebloscianke z gablotka. Trzyma w nim resztki slicznego, porcelanowego serwisu po prababci, ktory mam nadzieje kiedys odziedziczyc. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Patrz - Ty już zniknęłaś, wróciłaś,a ja tego nie zauważyłam :D Taka własnie jestem do przodu w odwiedzaniu blogów ;D :))

    u nas też były takie meble z szybkami :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Były salony meblowe, były.

    Sama bym sobie serwisów nie postawiła. Te pięć, które mam (trzy z dzbankiem, cukierniczką i dzbanuszkiem na śmietankę/mleko, jeden z dzbanuszkiem i cukierniczką, plus jeden - same filiżanki ze spodkami) stoi, bo stoi od zawsze, choć już nie za szybkami, bo te się potłukły. Jeden - należał do rodziców mojego ojca, drugi - prezent ślubny moich rodziców (wewnątrz złoty, na zewnątrz jak z masy perłowej), dwa następne to zakup mojej mamy, a piąty znalazłam w ogromnej szafie w mieszkaniu służbowym, w które przez jakiś czas zajmowałam.

    Współczesne meble też szybki mają, choć wstawiane w drzwi. W takiej witrynce trzymam książki. No dobra, jeden kubek tam stoi z logo PSV Eindhoven, bo ja maniaczka kubków jestem i kiedyś miałam ich tyle, że się ledwo co w przeznaczonej na nie kuchennej szafce mieściły, ale że były cały czas w użyciu, to zostało mi jakieś 50 sztuk tylko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uhuhu a mnie się moje 12 wydawały ogromem... wstawiłam na górną półkę, bo piję z jednego :)

      Usuń
  12. U nas nigdy nie było czegoś takiego. Może i dobrze, bo pewnie byśmy szybko porozbijali szyby i potłukli serwis ;))) Mieliśmy taką, hm, jak to nazwać? W każdym razie był to komplet kilku szafek, w którym jedna miała szybę. Długo się nie uchowała ;)))

    Piękne te historie. Uwielbiam stare przedmioty - każdy może nam coś opowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :) Mogłabym bez końca grzebać po strychach ,starych domach i antykwariatach :)

      Usuń

Chcesz to, pisz :) Byle z sensem :)