No, przecież skoro już łaziłam po tym placu, to musiałam coś kupić, no nie?
Place po to są!
Miałam w kieszeni sześć złotych, paliło mnie jak jasna cholerka, na lody za zimno, na książkę za mało, malin nie było.
Poszłam więc do stoiska z nasionami i się głęboko zastanowiłam.
Bo to nic kupić nasiona do siania.
Trzeba je potem jeszcze zasiać.
A żeby zasiać trzeba mieć gdzie.
A żeby mieć gdzie, trzeba najpierw skopać choć kawałek ogródka.
A żeby skopać, trzeba mieć kopaczkę.
A żeby mieć kopaczkę, to trzeba jej najpierw poszukać.
O, o! I tu jest pies (niech mu ziemia lekką będzie) pogrzebany.
No, ale skoro mnie paliło, to wydać musiałam, jasna sprawa?
- Czego pani potrzebuje? - spytała uprzejmie pani zza stoiska.
- Jeszcze nie wiem. Zastanawiam się. Kwiatki chciałam posiać.
- A jakie te kwiatki mają być?
- Kolorowe!
I bądź tu człowieku sprzedawcą. Przyjdzie taka pindzia i cię wkurzy.
- Tu ma pani kolorowe.
- Ale wie pani, bo ja potrzebuję takie, żeby je wsypać do ziemi.
- Wszystkie są do ziemi.
- Ale ja potrzebuję PROSTO do ziemi. Hop. Nie do przesadzania.
Wybierałam chyba z pół godziny.
W końcu wybrałam.
Cztery opakowania.
Groszek pachnący, maciejkę, astra i jakieś jeszcze co nazwy nie pamiętam.
Czyli to samo co w zeszłym roku.
Tylko że w zeszłym roku mi nie wyrosło.
Czemu?
Bo zapomniałam, gdzie posiałam i trawą zarosło :D
W tym roku to się nie powtórzy. Zrobiłam skalniak i wszystko na nim sadzę. Nawet truskawki przesadziłam na skalniak. Nie zginie mi :)
I w ogóle to kwestię mojego ogrodnictwa traktuję w tym roku bardzo poważnie i nie ma że boli. Przytargałam z 15 wiaderek ciemnej ziemi. Przesadziłam truskawkę i jukę. I irysa. Którego mi się niechcący ukopało. Bo robiłam grządkę pod fasolkę szparagową i koperek.
A maliny posadzę na jesień. Chyba. Bo tam gdzie M leży strasznie ponuro jakoś. A ja bym chciała żeby psisko ładnie miało... Truskawki to nie za bardzo, ale maliny w sam raz :)
Witaj! Też w tym roku postawiłam na kwiatki z nasionek, a nie na drogie sadzonki. Coś już mi nawet wzeszło!
OdpowiedzUsuńwinogrona lubią rosnąć na kościach
OdpowiedzUsuńwiesz moja babcia, tak zrobiła w zeszłym roku rodzicom moim, co oni coś posiali, to ona skopała i posiała coś innego, bo "przecież tam nic nie było" :)
OdpowiedzUsuńOj nie, ja się na takie roboty ogródkowe nie nadaję, jak najdalej od tego..hmmm może właśnie dlatego tak bardzo urzekło mnie 4 piętro w bloku? :P
Faktycznie ogrodnik pełną parą! :))
OdpowiedzUsuń"Kolorowe kwiatki, na skalniaku sadzę...". Oczywiście Ty sadzisz :-)
OdpowiedzUsuńJa w zeszłym roku miałam piękny mini ogródek na balkonie.W tym roku nie wiem czy mam ochotę zaczynać od nowa.Zimą kwiatki umierają, bo to w doniczkach, anie mam ich gdzie przezimować w domu.Zaczynać od nowa, wydawać kasę -chyba zwyczajnie posadzę bluszcza rozrośnie się i też będzie ładnie.A do ogródka nawet nie zaglądam.Nie lubię...
OdpowiedzUsuńBabcia nabijała na patyk opakowanie po nasionkach i wiedziała gdzie co posadziła :) może ułatwi trochę sprawę...
OdpowiedzUsuńale się zgrałyśmy :) u mnie też w tym roku powstał malutki skalniaczek, posadziliśmy stokrotki i lawendę :) Mój ogródek parapetowy rośnie jak szalony, mam już koper, pietruszkę i bazylię :) Szczypiorek wychodzi nieśmiało z ziemi. W tym roku zaszalałam kompletnie i zrobiłam jeszcze dwie doniczki wiszące, wsiałam kwiatki i pierwsze zaczynają kiełkować :) Chyba ta ciąża dobrze wpływa na moje ogrodnictwo ;)
OdpowiedzUsuńKurcze, to u Ciebie roboty ziemne ida pelna para! :) Ja tez pomalu dzialam, ale nie idzie mi tak szybko jakbym chciala...
OdpowiedzUsuń