Dziecko moje ma dobre serduszko.
Kiedy tylko widzi, że miska psa jest pusta, biegnie do szafki, gdzie trzymamy psie chrupki, taszczy opakowanie i sypie mu z kopką. Jeśli opakowanie jest za ciężkie, ogranicza się do wyciągania po jednej chrupce z paczki i wrzucania jej do miski. Potrafi tak kursować z pół godziny, a że dobrze się przy tym bawi, to jej nie bronimy. Pies też szczęśliwy, tak macha z radości ogonem, że nieraz powala dziecko na podłogę... Wyłudzacz się zrobił okropny, bo co ona nasypie to on zjada. Ona widzi, że miska pusta, więc leci po chrupki... On wyjada i tak w kółko. Niedługo pies się nam zrobi okrągły jak piłka, dziecko zaś chude jak przecinek od tego biegania tam i z powrotem. No i pewnie zbankrutujemy :)
Poza tym na nasze dziecko zaczęły oddziaływać reklamy. Pominę już pisk euforii przy "mój mały kucyk, mój mały kucyk" i lodziarni, która funduje niejadalne lody...
Ale wczoraj pojawiła się reklama karmy dla... kogo? Tak, dla psa, macie rację. A dokładniej mówiąc saszetek z karmą dla psa. Obejrzawszy krótki filmik, w którym sympatyczny jamnik wywijał sympatycznym cienkim ogonkiem, a następnie pałaszował z entuzjazmem zawartość małej miseczki, córcia głęboko się zamyśliła. Ponieważ była to pora, gdy małe dziewczynki powinny już spać - ale nie śpią - zgramoliła się z łóżka i na oczach zdumionych rodziców poczłapała do kuchni. Oczywiście do szafki, gdzie trzymamy psią karmę. Po czym posłała matce druzgocące spojrzenie, bo saszetki nie znalazła.
Coś mi się wydaje, że wkrótce pies będzie lepiej karmiony...
Tak jak mówię, nasze dziecko ma dobre serduszko. Przekonałam się o tym, gdy lepiła dla mnie kulki z chleba i podsuwała mi do jedzenia. Ale teraz zyskałam stuprocentową pewność. Muszę przyznać, że rozczula mnie to bardzo, jak dba o psa, kicię i moją sylwetkę. Bo mnie ciastka nie da za cholerę :)
Ech.... Ty się kobieto ciesz. Mój Bąbel to ostatnio jada jak psy.... buzie w michę i dawaj. Co po żarełka. ja kupiłam za 3 zł pudło przysmaków i raz dziennie dziecię wie, że po 1 każdemu psu się należy.
OdpowiedzUsuńJa się cieszę :) Ale nie wspomniałam, że ona mu te chrupki czasem podjada...
UsuńFajna ta Twoja Mili. Moje dzieci traktuja nasza suczke jak wielka maskotke - do tarmoszenia i poklepywania, gdyby sie dala pewnie lezeliby na niej jak na poduszce... :/
OdpowiedzUsuńMila też się na psie układa. Najgorsze, że uwielbia leżeć z nogami w górze (relaks???) a łebek psa średnio się do podpierania nadaje.Głowa matki lepsza :)
Usuńsuper kochane dziecko :)))
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i życzę dużo radości w NOWYM ROKU :)
dziękuję i wzajemnie :)
Usuńhahahahah leżę i kwiczę ze śmiechu, jednocześnie wyobrażając to sobie:D
OdpowiedzUsuńja chcę filmik!!!! ino roz i już na ten tychmiast! :D
Próbowałam kręcić, ale ona widzi i staje i stoi :)
UsuńKochana Córeńka:-)
OdpowiedzUsuńKochana :)
UsuńOjej :) Aż się człowiek uśmiecha jak wyobrazi sobie taką Milenkę z tymi chrupkami :)
OdpowiedzUsuńMuszę ją uwiecznić,to się dopiero pośmiejecie :)
UsuńBardzo fajnie, że tak robi od małego:) Uczy się dobrych rzeczy od rodziców:)
OdpowiedzUsuńHaha, no chyba :P
UsuńWszystkiego dobrego w nowym roku. Oby był lepszy od poprzedniego :)
OdpowiedzUsuńI Tobie takze :)
UsuńPocieszna jest :-)
OdpowiedzUsuńDobrze, ze kulki z chleba, a nie nosa :P
OdpowiedzUsuń