Czy skarpetka może zepsuć człowiekowi dzień? Oczywiście, że tak! Szczególnie jeśli jest to biała skarpetka zlokalizowana w nogawce granatowych dżinsowych spodni. Zlokalizowana po praniu rzecz jasna i tylko jedna :) Cóż, lepsza skarpetka niż biustonosz, choć nie mam pomysłu, skąd biustonosz miałby się znaleźć w nogawce Kocurowych spodni. No, chyba, że mąż chowałby przede mną bieliznę, bym chodziła bez...
ps. To tak w ramach tego, żeby nie było, że nie mam czasu tu pisać. Bo nie mam. Ale napisałam. :D
Skarpetki to brzydale są, zawsze się potrafią schować, choćbyś nie wiem ile razy sprawdzała :)
OdpowiedzUsuńDlatego ja mam różowe, fioletowe i w paski, z daleka je widać :)
UsuńAle Kocur takich nie chce :D
Ja nie mam pojęcia jak to się dzieje, że zawsze jakiejś brak, mam pełno takich bez pary i mimo ,że przetrząsnęłam całe mieszkanie w ich poszukiwaniu-zniknęły, wyparowały.To dopiero mistero!
OdpowiedzUsuńO tych bez pary to nawet mi nie mów ;P Ja już po domu chodzę w różnych, bo mi szkoda żeby tak leżały :P
UsuńWitaj :)
OdpowiedzUsuńOj tam, jedna skarpetka, to nic. Gorzej, gdy jest to większa, na dodatek ulubiona rzecz z garderoby.
Pozdrawiam cieplutko :)
Pewnie tak, ale i tak może człowiek nerwicy dostać, bo przecież jej tam nie było :D
UsuńPrzez skarpetke nam sie kiedys pralka zapsula :P
OdpowiedzUsuńA wiesz, że nasza też? niemal, nie wypuszczała wody i okazało się, że do odpływu wleciała mini-skarpetka. Mini bo Milciaka !
Usuńrozbawiła mnie wizja męża chowającego bieliznę po nogawkach by zonę bez owej podziwiać :D
OdpowiedzUsuńO uwierz, Kocur to szczwany lis :)))
Usuń