środa, 19 sierpnia 2015

Świętowanie

Piętnastą rocznicę naszego poznania uświetniliśmy chipsami o smaku grillowanych warzyw i łykiem niebieskiego drinka z Biedronki. Na dodatek uczyniliśmy to we własnym łóżku, po oddelegowaniu dziecka do jego własnego łóżeczka. Chipsy gryźliźmy ostrożnie, co by malucha nie zbudzić. Jeszcze by się zechciała przyłączyć, a jak tu tłumaczyć, że niezdrowe, skoro samemu się wcina? Dodatkiem do świątecznego menu były czułe całusy i strony dobrych książek. U mnie papierowe, u Kocura na czytniku. 

Prezentów nie przewidziano. Jesteśmy już na tym etapie, kiedy bardziej świętuje się rocznicę ślubu niż ten dzień poznania. A kiedyś to było takie OJEJ! Pamiętam, jak zaznaczałam każdy 18 w kalendarzyku serduszkiem, potem zaznaczałam serduszkiem każdy 29, bo to nasz umowny pierwszy dzień związku. Teraz nie umiem sobie przypomnieć, czy braliśmy ślub 16 czy 17 a serduszkiem zaznaczam urodziny Mili :P

Jednak piętnastka to taka ładna, okrągła liczba, i zawiera piątkę, a ja piątkę lubię od czasów szkolnych :) Kocurzasty to nawet stwierdził że moglibyśmy sobie coś fajnego na tę rocznicę zafundować i zaproponował koncert Erosa Ramazzottiego (nie chce mi się iść sprawdzać, jak się pisze). Niestety, za bilety dla nas dwojga zapłacilibyśmy 500 zl, więc westchnęłam tylko żałośnie i oświeciłam męża, że za te pieniądze kupilibyśmy nowe panele do pokoju, albo pół pralki, albo opłacilibyśmy Mili 10 godzin zajęć. Tak, na tym etapie też już jesteśmy :)

Niemniej moja żałość skutkowała chwilą zadumy i stwierdzeniem. 
- Wiesz kochanie, ale w sumie to chciałabym kolejną rocznicę ślubu (piątą!!!) świętować jakoś fajnie. Może kolacja w restauracji, może wyjazd do Spa...
- Ale tak tylko my dwoje?
- Tak, tylko my...
Po chwili czytania i pochrupywania chipsów spojrzałam w kierunku łóżeczka, gdzie pod żółto-błękitną kołderką śpi Mila i weschnęłam. 
- Nie, no ale Milę też trzeba zabrać. Jej też się świętowanie należy...
- Czyli Spa odpada, ale do restauracji możemy ją zabrać... - zgodził się Kocur 
Chwila ciszy i nagle gdzieś z okolicy moich kostek doszło donośne burczenie. 
Podniosłam oczy i napotkałam pełne wyrzutu spojrzenie dwóch paciorków. 
- Ale przecież nie możemy zostawić w domu Sanczeza... on też należy do rodziny. 
Kocur najpierw westchnął, potem zaczął się śmiać, a jeszcze potem nakarmił samego zainteresowanego chipsami. Rodzina jest najważniejsza, zapamiętajcie! A rodzina to Ci, których obiejmuje się ciepłem serca. 

ps. Tak właśnie powstają książkowe komedie :)

10 komentarzy:

  1. Moja głowę wypełniają nasze wspólne daty i każdą świętujemy razem. Od zawsze bez prezentów. A na 5 zróbcie imprezę u siebie ;) nikogo nie pominiecie

    OdpowiedzUsuń
  2. My w przyszlym roku świętujemy 10 rocznicę ślubu, już nawet nam się goście wprosili ;) No oczywiście jeżeli do tej rocznicy dotrwamy, bo rok to kupa czasu ;) A poznaliśmy się w 2001 r. Teraz czasami jak mnie ktoś tak z zaskoczenia zapyta kiedy braliśmy ślub, to zdarza się, że nie pamiętam daty tylko rok, a kiedy już nadejdzie 2.09 to najczęściej po prostu zapominam, że to dzisiaj rocznica jest - dobrze, że Mariusz pamięta to chociaż szampana pijemy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. hehe a u mnie kolejna rocznica ślubu w samotności no nie wróć z trójką dzieci ale bez męża bo wypływa na 6 tygodni od 9 września a rocznice mamy 19 września i to nasza 6 rocznica z czego 3 w samotności ech...

    OdpowiedzUsuń
  4. a dziś byłaby moja 15 (!!!!) rocznica ślubu, gdyby małżeństwo do niej dotrwało,
    z P nie przywiązujemy do tego wagi, każdy dzień jest dla nas najważniejszy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stokrotka, młodo za mąż wyszłaś, to mało popularne w tych czasach :)

      Usuń
  5. ja już jestem na etapie, że chyba będę stypę wyprawiać :) a na prezent zamówię sobie wizytę u okulisty, bo jednak chyba od 19 lat niedowidzę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. pół życia z sobą jesteście ;-)) fajnie!!
    kochana, teraz to nie ten wiek na prezenty itd :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem Ci, ze nawet nie wiem kiedy ja się z moim mężem poznałam tak dokładnie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. My w tym roku nie swietowalismy. Moj Bob jest taki domyslny, ze masakra. Dobrze, ze chociaz pamieta, kiedy mamy ta rocznice ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie to wszystko napisałaś :) Wiesz, my nie świętujemy rocznicy poznania, już nawet nie pamiętam tej daty. Tylko rocznicę ślubu. Zawsze zabieramy ze sobą na obiad chłopaków, to takie rodzinne święto :)

    OdpowiedzUsuń

Chcesz to, pisz :) Byle z sensem :)