Jeśli posiadasz kota, albo inaczej: jeśli jakiś kot ciebie posiada i zamieszkuje w twoim domu, musisz być świadom człowieku kilku ważnych rzeczy:
po pierwsze primo - Jeśli kot miauczy i czwartej nad ranem, bo chce wejść do domu, to nie ma najmniejszego sensu udawać, że się nie słyszy i przyciskać głowy do poduszki, bo kot i tak postawi na swoim.
po drugie primo - Jeśli kot ma ochotę napić się mleka, to wodę możesz pić sobie sam. Żadna próba oszustwa nie ma najmniejszego sensu, bo kot i tak postawi na swoim.
po trzecie primo - Jeśli kot chodzi po kuchni i miauczy żałośnie, nie ma najmniejszego sensu go uciszać i wygłaszać przemówień typu: "zamknij się wreszcie", bo kot przyszedł sobie pogadać.
po czwarte primo - Jeśli kot udrapie cię w tylne partie ciała, nie ma najmniejszego sensu obwiniać kota. Sam jesteś sobie winien. Przecież kot próbował zwrócić twoją uwagę i miauczał.
po czwarte primo - Jeśli wyobrażasz sobie, że kot będzie w taką pogodę siedział za drzwiami, to się grubo mylisz. Kot ma cieniutkie futerko i przy minus czterdziestu zamarza. Więc nie wygrażaj miotłą, nie używaj epitetów i wstań z kolan, bo kot i tak spod łóżka nie wyjdzie.
po piąte primo...
U nas co prawda kot się w sprawy choinkowe nie miesza, ale za to dziecko już tak. Wystarczy przerobić troszkę tekst i też będzie :) Pozostałe są wiernym odzwierciedleniem dzisiejszego poranka z Gabriellą. Wstałam o czwartej. Nie po to, by wpuścić kota, nie. Bo i tak obudził mnie dziecięcy kaszel i spać nie mogłam. Ale skoro na dźwięk kaszlu zaczęło skrobać, to wpuściłam... resztę już znacie :)

a ja zaraz zbiorę gromy miłośników kotów, ale mój zawsze nocuje po za domem i nawet jak sie wspina po moskitierze to nie działa na mnie prośba o otwarcie drzwi o czwartej nad ranem;)
OdpowiedzUsuńDobrze, że nie mam kota ;)
OdpowiedzUsuńSkąd ja to znam:) na szczęście mój Bonisław dobija się dopiero między 7 a 8.
OdpowiedzUsuńmój kot jest kotem podwórkowym, ma na tarasie swój domek i w nim śpi, w dzień rzadko go widzę, chyba że jest słońce to wygrzewa się na parapecie i wieczorami również z parapetu korzysta :) A tak to raczej łasi się do nas na podwórku, w domu jest rzadko bardzo.
OdpowiedzUsuńMój kot młodszy zamarza przy minus, tfu, plus siedmiu tak gdzieś i wtedy próba wywalenia na pole łobuza kończy się smyrnięciem do garażu, gdzie pani nie pójdzie, bo za dużo małych zakamarków. Mój kot starszy z kolei nie uznaje pojęcia zamarzania ;) Każda pogoda i pora jest dobra na wyjście. A potem wtulenie zimnego ciałka w pańcię (ciałka, też coś, prawie 4 kilo 7 miesięcznego kota!!!) i oddania zimna jej, a zabrania sobie ciepełka. Choinki jeszcze przy tych nie testowaliśmy.
OdpowiedzUsuńKażdy normalny człowiek dzień zaczyna od kawy, herbaty, bądź siku. Ja od napełnienia miski, żeby mnie nie zamiauczało na śmierć i dzieci nie pobudziło. Wytresowała sobie mnie ruda paskuda. Bo rudy to nie kolor ;) to charakter. U kota podwójnie.
Dobrze że nie mam kota :) Przynajmniej fizycznie ;)
OdpowiedzUsuńhehehe
OdpowiedzUsuńja mam kota i uwielbiam Go ;) kulturalne nawet jedzenie ze stołu łapką zabiera ;P
Haha, to prawda,ja właśnie czytając myślałam sobie, ze kota co prawda nie mam, ale dziecko tak :P
OdpowiedzUsuń