Pierwszą rzeczą, jaką otrzymałem po przyjeździe do tego domu była czerwona obroża. Kiedy ją zakładali, powiedzieli, że wybrali ją specjalnie dla mnie i że w czerwonym będzie mi ładnie. Nie znam się na kolorach, ale obroży trochę się bałem. Nigdy wcześniej żadnej nie nosiłem, no może kiedy byłem całkiem mały i jeszcze kochany? Nie pamiętam. Tam, gdzie mnie porzucono, obroża była zbędna. No, poza tą przeciwpchelną, którą raz na kilka miesięcy kupowała mi wolontariuszka...
Szybko przyzwyczaiłem się do tej czerwonej ozdoby. Okazało się, że to całkiem przydatna rzecz, to do niej pańcia przypina smycz, gdy chce mnie zabrać na spacer. To za nią mnie chwyta, gdy do domu przychodzi ktoś obcy i mam ochotę go capnąć w nogę. Ta czerwona obroża jest dla mnie symbolem nowego życia, jakie zacząłem w tym domu. Jestem karmiony, pieszczony i kochany. Rzucają mi piłką i pozwalają podkradać sobie jedzenie. Jestem z nimi szczęśliwy!
Tamtego popołudnia pańcia wypowiedziała dziwne słowa: Koniec tego dobrego, piesku!
Zaniepokoiłem się, zastrzygłem uszami i na wszelki wypadek schowałem się pod łóżkiem. Z doświadczenia wiem, że gdy ludzie mówią coś takim tonem, nie wróży to psu nic dobrego. Wsunąłem się głębiej pod łóżko, ale nic to nie dało. Przyszli po mnie.
Odpięli czerwoną obrożę i położyli na stole. To koniec, pomyślałem. Zabierają obrożę, zabierają moje nowe życie. Chciałem uciec, ale pańcia kazała trzymać mocno. Idź z nim do łazienki, bo tutaj zachlapiemy, powiedziała. Przełknąłem psią ślinę ściśniętym gardłem. Nie patrz się tak, pogroziła mi palcem, i tak cię nic nie uratuje!
Patrzyłem smutnym okiem na czerwoną obrożę leżącą na kuchennym stole, odprowadzałem ją spojrzeniem, gdy wnosili mnie do łazienki. Jakbyśmy się mieli już nie spotkać. Chwilę później to zrobili. Włożyli mnie do wanny i wyszorowali. Szamponem. Broniłem się, jak mogłem. Nie dałem im rady. Wyszorowali, spłukali i wytarli kocem. Na koniec otrzepałem im się w kuchni trzy razy. Niech wiedzą, że pies jest pamiętliwy i nie ma z nim łatwo...
Założyli mi czerwoną obrożę i pozwolili leżeć na łóżku. Że niby już nie śmierdzę. Że ja śmierdziałem?
ps. Kiedy rano wyszedłem z pańcia na siku, przypomniałem sobie o padlinie, którą mijaliśmy kilka dni wcześniej wracając ze spaceru. Pogalopowałem do niej jak najszybciej. Pańcia biegła za mną i wydzierała się, jakby ją ze skóry obdzierali. Nieładnie tak kląć w niedzielę. I tak nie zdążyła. Teraz znów pachnę jak pies a nie jakiś picuś glancuś. Tylko nie wiem, po co pańcia wodę grzeje, skoro naczynia po śniadaniu już zmyła??
Hahaha:) Moja psina lubiła się zaraz po kąpaniu wytarzać w piachu. Teraz mam w ogrodzie tylko trawę, więc nie ma się w czym wytarzać:)
OdpowiedzUsuńO matko :) nawet nie wiedziałam, że z kąpielą psa są takie problemy i on tak próbuje się szybko pozbyć zapachu szamponu :)
OdpowiedzUsuńaśśś mnie wystraszyła! myślałam, że Go wyrzucą...uff ;))
OdpowiedzUsuńa ja czekam na cieplejsze dni, żeby mojego Łobuza dorwać z h2o i szamponem! :D
Moja Muszka robi tak raz na pół roku!Śmierdziel mały:))
OdpowiedzUsuńZobaczymy kto ma większą cierpliwość ;)
OdpowiedzUsuńHehe, tez bym się pod łóżko chowała po takich słowach;d nasz dyziek z kolei o dywan się wycięta, albo o trawę gdy na dwór wyleci.
OdpowiedzUsuńBrr! Aż mnie otrzepało na myśl o tym wytarzaniu się... Brrr!!! ;)))
OdpowiedzUsuńhehe niezłe psisko
OdpowiedzUsuńMój pies miał manię tarzania się w śmierdzielach zawsze, gdy wyprowadzałam go w towarzystwie jednej z moich koleżanek. Nawet, gdy na smyczy go miałam, bo smycz była ośmiometrowa, a co ja psu wybieg do metra będę ograniczać. I też "uwielbiał" kąpiele - patrzył na mnie wtedy tak, jakbym mu rodzinę zabiła.
OdpowiedzUsuńhehe :) Ah te psiury. Pamiętam jak teść kąpał swoje a miał dwa. Potem ganiały jak szalone po domu otrzepywały się i wycierały o dywan i o kanapę. No masakra :) Ale przynajmniej wtedy ładnie pachniały ;)
OdpowiedzUsuńHehe moje psisko robiło dokładnie tak samo :) Szkoda ,że ten śliczny zapach na psie tuż po kąpieli na długo nie zostaje :(
OdpowiedzUsuńSuper historia !!!! Aż wciąga :) Pozdrawiam Serdecznie :)
OdpowiedzUsuńhehehhe ;) Psia historyjka mi sie podoba ;)
OdpowiedzUsuń