niedziela, 26 kwietnia 2015

Dajcie mi 20 zł...

Dajcie mi 20 zł tygodniowo i wypuśćcie w miasto, a gwarantuję, że będę chodzić ubrana jak modelka! A nawet jak dwie modelki! Do takiego to wniosku doszłam wczorajszego popołudnia, kiedy wróciłam z miasteczka, gdzie miałam załatwienia (tak, w sobotę też czasem się da, nie dziwcie się jak konduktor z pociągu) i przy okazji się obkupiłam w Sh. Po powrocie do domu ochoczo zabrałam się do prania w rękach i suszenia na słoneczku, a następnie prasowania. Po tym zrobiłam sobie kubek kawy, usiadłam i spisałam na kartce, ile wydałam. Absolutnie nie po to, żeby się spowiadać przed Kocurem, absolutnie. Kocurzasty lubi jak żona kupi sobie coś nowego, nawet wtedy kiedy jest stare i po przyniesieniu do domu okazuje się za małe :P 

Tym razem nic na szczęście nie okazało się za małe, ale powiem Wam coś w sekrecie... wszyscy mnie oszukują. Weszłam wczoraj do przymierzalni, aby przymierzyć bluzki, spojrzałam w lustro i okazało się, że wcale nie schudłam. Brzuszysko mam jak ... jak... jak nie wiem co, ale mam. Ściema. Wcale nie schudłam. Choć bluzki kupiłam w rozmiarze M, a nie XL ale boczki wróciły i na pewno po świętach :) Albo po czekoladzie, którą objadałam się w zeszłym tygodniu w tajemnicy przed dzieckiem...

Wróćmy do tematu... po powrocie do domu, wypraniu, wysuszeniu i wyprasowaniu spojrzałam z dumą na rozłożone na wersalce elementy garderoby i doszłam do wniosku, że niepotrzebnie boję się rzeczy oryginalnych. Nie że markowych, tylko takich innych, nieszablonowych. Nie mam tutaj na myśli noszenia oryginalnej bluzki z trzema rękawami czy wywietrznikiem na brzuchu, ale np. znalazłam na wieszaku krótką spódniczkę na gumce (jak w przedszkolu) we wzorek w malutkie serduszka, niebieskie, białe i granatowe, wesołą i filuterną i jak normalnie unikam takich rzeczy, bo wydają mi się zbyt krzykliwe, albo śmieszne, tym razem od razu do głowy wskoczył mi obraz mnie samej w tej spódniczce, prostym t-shircie oraz czarnych szpilkach (no wiadomo, że po pięciu minutach zmienionych na balerinki,ale jednak co nie?). Zerknęłam na cenę i co się okazało? Chyba wszyscy tak nisko cenili tę nieszczęsną spódniczkę, bo kosztowała tylko 4 zł a nie miała ani pół cm plamy! I tak wołała - kup, kup mnie, będę ci służyć wiernie, grzać twoje uda nie gorzej niż Sanczez kolana. Będę idealna na wakacje nad morzem i wyprawę do sklepu! I pasuję do czarnych szpilek i twojej skórkowej kurtki z podszewką w panterkę! Myślicie że mogłabym jej odmówić? Za 4 zł? Wzięłam sierotę przygarnęłam, w domu przymierzyłam (tam nie mają przymierzalni) i okazało się, że ona boska jest po prostu! Ha! Kolejną wizytę w SH poświęcę wyszukiwaniu rzeczy ciekawych ale nie śmiesznych, bo zauważyłam, że moja szafa tak naprawdę powiewa nudą, gdyż ja wiecznie kupuję wszystko klasyczne i takie normalne... A wiecie na co najbardziej choruję od kilku tygodni? Na jasną sukienkę w duże kwiaty!

Ostatnio rzadko mam okazję jechać na takie zakupowe łowy, ale chyba pora to zmienić. Tyle radości mi to sprawiło, że nie macie pojęcia, do wieczora buzia śmiała mi się od ucha do ucha, a skrawek bajecznego humoru został do teraz :) Nawet Kocurzasty (któremu humor aż tak nie dopisywał bo w tym czasie dziecko dawało mu do wiwatu i był bardzoooo zmęczony) przyznał, że "wysłać ją na zakupy to szczerzy zęby, jak pies do chrupek" :D Co fakt to fakt...


27 komentarzy:

  1. Nie mam talentu do wyszukiwania takich "perełek" i idę na łatwiznę. Ale moja PT już tak, i jak przyjeżdża do mnie to zawsze zahacza o SH w moim pobliskim miasteczku, no a potem chwali się łupami, a ja podziwiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nieraz mam gorszy dzień i nie potrafię nic znaleźć :) Ale czasami zdarzają się też dni mega porządne :)

      Usuń
  2. A ja w pt poszlam do ulubionego sh i zastalam drzwi zamknięte i kartkę "lokal do wynajęcia" ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedobrze :( Moich już kilka tak "zaginęło", jest to bardzo wkurzające...

      Usuń
  3. a co!! Tobie też się nalezy odrobinę przyjemności! albo ogrom przyjemności za trochę kasy!! ;-)) takie zakupy "dużo za mało" zawsze cieszą, bo jakby inaczej? Weź mnie kobieto przygarnij do siebie, ja też chcę się zaopatrzyć w tak tanie ubrania :P u mnie nie ma aż takich tanich sh!
    wiesz, widzę to samo w lustrze w przymierzalni! to samo, to znaczy, że wcale nie schudłam, dalej wyglądam źle, jak salceson, jestem ogromna...ale kurna doszłam do wniosku, że te lustra przekłamują, bo w swoim lustrze w domu i na zdjęcia aż tak źle jak tam nie wyglądam! No nie ma uja noo :D :-))
    tę spódniczkę chcę zobaczyć!! A tanie (no, trochę droższe jak te z sh :P) sukienki w kwiaty kupisz na allegro ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już oglądałam na allegro i mam w głowie mniej więcej to, co mi się marzy :)
      w przymierzalniach powinni stosować inny zabieg, lustra upiększające, wtedy by więcej sprzedawali :P

      Usuń
  4. no ale Ty przecież jesteś młoda to możesz nosić co Ci się tylko zamarzy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, niby tak, aczkolwiek już pewne części ciała trzeba lepiej zasłonić, bo pomarańczowa skórka chce się pokazać :P

      Usuń
  5. czasami i mnie się uda coś na siebie kupić w takim sklepie ale najszybciej kupuje chłopakom to jest radość z nowych ciuchów za niewielkie pieniadze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze moje kroki zawsze kierowane są na część dziecinną :P

      Usuń
  6. nie potrafię tak wyszukiwać;/
    ale..w środę zabiera mnie przyjaciółka na takie polowanie, więc może i cos się trafi:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, taka przyjacielska wyprawa jak najbardziej wskazana. Dobre towarzystwo plus profity w postaci perelek :)

      Usuń
  7. Zakupy ciuchowe zawsze poprawiają kobiecie humor :) Nawet jedna "mała" rzecz, a jak cieszy ":))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj cieszy, cieszy, a co dopiero kilka, no nie? :)

      Usuń
  8. Ja nienawidze zakupow ciuchowych dla siebie, ale dzieciaki obkupuje lekka reka. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tez sobie lubie po sh pochodzic ;) U nas sa takie fajne ze wszystkim, nie tylko z ciuchami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem udaje mi się trafić torebkę albo książkę czy zabawkę dla Mili. Z tym że książki są na ogół po niemiecku :)

      Usuń
  10. A ja nie potrafię nic dla siebie znaleźć...

    OdpowiedzUsuń
  11. No bo kobietom zawsze radość sprawiają nowe rzeczy..a ciekawe czy Kocur nie będzie się uśmiechał jak pies do chrupek, jak Cię zobaczy w tej spódniczce, kurtce i szpilkach ;) Obowiązkowo chcę Cię w nich widzieć nad morzem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spódniczkę wezmę na pewno, jest idealna na wakacje, ale na szpilki nie licz :p
      Rany koguta muszę kupić kostium jakiś mądry!

      Usuń
  12. Ja muszę się zabrać za moją szafę - tam ponad połowa rzeczy jest do wyrzucenia bo czas przestać się oszukiwać- w S-ki już na pewno sie nie zmieszczę:( Jak będę w Pl to też trochę popoluję :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No cóż, też sobie ostatnio dogadzałam, boczki niestety urosły. Brzuszek się spłaszcza pod wpływem ćwiczeń, ale jak czegoś nie zrobię z dietą, to żadne ćwiczenia mi nie pomogą.
    Ciuszki też ostatnio pokupowałam. Niestety nie mam w okolicy dobrego sklepu second hand. Muszę więc wydać więcej na ciuszki w sklepach sieciowych, ale czasem trafia się na wspaniałe wyprzedaże. Ostatnio też się fajnie obkupiłam :).

    OdpowiedzUsuń

Chcesz to, pisz :) Byle z sensem :)