Misia ma taką książeczkę z historyjką i naklejkami "Czereśniowe ciasto babci". Jest to historia o małej dziewczynce Zosi, która nocuje u babci, a następnego dnia zajada się pysznym ciastem czereśniowym. Bardzo lubi tę książeczkę, co widać po stanie technicznym :P
Postanowiłam dziecku sprawić przyjemność i dziś powstało czereśniowe ciasto Misi :)
Nie było lekko, bo w domu ani grama masła i ograniczona ilość mąki. Ale udało się.
Taka oto niespodzianka czekała na maluszka, kiedy wstał z popołudniowej drzemki.
Coś mi się wydaje, że zupa dziś pójdzie w odstawkę, ale raz na rok można.
Właśnie wchodzi trzeci kawałek :)
Też chcecie?
Proszę uprzejmie, zapraszamy na kawę i herbatę owocową. Do wyboru :)
Nie będę się wymądrzać przepisem, bo nie mój, tylko po prostu Wam kliknę LINK!
Po prostu my zastąpiłyśmy śliwki mieszanką czereśni i borówek amerykańskich.
I jest pycha :)
Dziś mam rewelacyjny nastrój. Troszkę przez pracę , bo dostałam fantastyczną propozycję, trochę przez popołudniową kawę z chrzestną Misiaczka, trochę przez ciasto, a trochę bo dziecko zawołało dziś radośnie: Jedzie pociong, ćerwony jeśt jak matewka.
Brawo misia!
ps. Kocia Dama zostaw maila po zaproszenie na Miskę :)

Boziu jak jak uwielbiam domowe ciasta- cudzesy, bo sama nie piekę...
OdpowiedzUsuńaaa zapomniałam dodać, ze najbardziej właśnie z owocami :)
OdpowiedzUsuńO takie ciacho tez bym zjadła :-)
OdpowiedzUsuńMmm ale bym sobie zjadła! Zwłaszcza, że głodna po basenie jestem :)
OdpowiedzUsuńApetyt robi na pyszne ciasto...i to nic że właśnie lody jem (a mam się odchudzać :P)
OdpowiedzUsuńzjadłabym! ;)
OdpowiedzUsuńCo ja to chcialam napisac ?! hahahah zapomnialam ;D ach juz wiem, trzymam kciuki za prace, jestem ciekawa co to za propozycja ! :)
OdpowiedzUsuń