Zagadka: co matka może robić o siódmej rano? Dmuchać :) I wcale nie w taki specjalny balonik, który służy do sprawdzania trzeźwości, bo przypominam, że samochodu ani widoku na samochód nie posiadam. Albo inaczej: co matka może o siódmej rano wydmuchać? Nie, nie nos, kataru już nie ma.
Nie wiecie. To już wam powiem: matka może o siódmej rano wydmuchać cztery jaja. I bez pieprznych skojarzeń bardzo proszę, bo jak widać skoro cztery to uczciwej i wiernej matce nie może chodzić o jaja wiadomego pochodzenia :))
Przyszło mi dzisiaj produkować wydmuszki z jaj, z których to dziecię w przedszkolu będzie produkowało ozdoby świąteczne. Pani kazała przynieść po dwie wydmuszki, więc ja na wszelki wypadek wyprodukowałam cztery. Naprodukowałam się przy tym solidnie, bo w sumie to nie miałam pojęcia, jak się do tego zabrać. Kocurzasty podpowiedział, by zrobić dziurkę a nawet dwie, więc wkręciłam w jajo śrubkę i do dmuchania. Wyprodukowałam cztery, bo oczyma wyobraźni ujrzałam, jak moje dziecko swymi subtelnymi rączkami wydmuszkę obejmuje... więc lepiej więcej :) Poza tym inne dzieci mogą nie mieć... jak się potem okazało, inne mamy doszły do tego samego słusznego wniosku.
Podsumowując:
po pierwsze primo: wydmuszki dostarczyłam, wydmuchane usmażyłam i zjadłam do spółki z Sanczezem bo czterem nawet ja rady nie dam.
po drugie primo: teraz się zastanawiam, czy to trzeba było w środku przepłukać? Bo jeśli tak to może być w naszych wydmuszkach smrodek...
Obawiam się, że te wydmuszki to trzeba było przepłukać... aczkolwiek ja nigdy nie robiłam. U nas na szczęście przedszkole inwestuje w styropianowe lub plastikowe jajka do takich wytworów.
OdpowiedzUsuńU nas starodawne przedszkole :))
UsuńU nas nie robią z prawdziwych jajek więc nie pomogę. Ale co nadmuchałaś to Twoje he he
OdpowiedzUsuńSpoko, zawsze się przyda :)
Usuńhaha ja o innym dmuchaniu pomyślałm :D a później jak 4 jaja to i że o Sanczeza zahaczyłaś :D ;D przepraszam! ;D
OdpowiedzUsuńMonia, jesteś ohydna :D
UsuńTrzeba ;) u nas wczoraj były warsztaty i były wydmuszki i styropianowe ;)
OdpowiedzUsuńOstrzegłam panie lojalnie, co przyniosłam :P
UsuńHaha :) A my jednak ugotowaliśmy jajka na twardo - nawet nie ma złudzeń że jakakolwiek wydmuszka mogłaby przeżyć dzisiejsze malowanie pisanek :) Jajka też w większości ucierpiały ale ugotowane na twardo to nawet i popękane dały radę :)
OdpowiedzUsuńDziś miałam okazję podziwiac, Mila dała radę :))
UsuńTo miałaś ciekawe zajęcie o 7,0 rano ;) Ale jakie śniadanie pycha :)
OdpowiedzUsuńNie dałam mu rady, na szczescie Sancz pomógł :P
UsuńTeż robiłam wydmuszki ale już jakiś czas temu. U mnie przy pomocy śrubokrętu i o dziwo, żadne mi się nie rozleciało :) Ale ogolnie to u nas też raczej biorą styropianowe - moje wydmuszki były na konkurs wielkanocny.
OdpowiedzUsuńhaha, ja miałm śrubkę od mebli :P
UsuńSpokojnie w niepłukanych tez smrodku nie będzie, jajko wyschnie:-)
OdpowiedzUsuńA ja skojarzeń nie mialam jakoś, jak to mówią: głodnemu chleb....
Czyli Stokrotce się jajka marzyły na śniadanie :D
Usuń