Nasz pies ma bardzo długi ogonek, tak długi, że momentami zamiata nim podłogę. Czasami się śmiejemy, że ten ogon przypomina rączkę przy studni, taką do pompowania wody. No identyczny kształt, mówię Wam :)
Niestety, od dwóch dni ogonek cały czas zamiata ziemię, nie wywija w powietrzu młynków, jak ma w zwyczaju. Można nawet powiedzieć, że jest schowany tak głębiej, podkurczony pod siebie. Smutny ten ogonek... i piłka nie pomaga, i psie przysmaki nie pomagają, nawet ludzkie przysmaki nie pomagają. Ogonek w dole, a do tego trzęsawka taka, że węgiel się sam w piwnicy kruszy na mniejsze kawałki...
I tak jest od Sylwestra, moi kochani. Dokładnie mówiąc od godziny osiemnastej, kiedy któryś z naszych wspaniałomyślnych sąsiadów odpalił petardę nad naszym dachem. W tym momencie dostałam na pysk piany! Bardzo mądre to było, ciekawe co by było, jakby się dom zapalił? Po drugie, sąsiedzi chyba wiedzą, że mam dziecko, które może się takiego huku przestraszyć. Ja sama się przestraszyłam, lubię fajerwerki, ale jak mi jebutnęło nad kominem to się aż zakrztusiłam bułką, bo myślałam, że się nam dach wali!
W tym samym czasie pies był w ogrodzie na sikaniu, na smyczy oczywiście. Kiedy wybuchła petarda mało co mężowi ręki nie wyrwał, tak uciekał do domu. O sikaniu chyba zapomniał, ale i tak do rana już nie chciał wyjść z domu. Pokaz fajerwerków o północy Misia przespała, a ja przesiedziałam przed telewizorem tuląc na kolanach psa. Wiedziałam, że będzie ciężko, to w końcu nie pierwszy pies w naszym domu. M też się bał jak cholera, ale był też cwaniakiem nad cwaniaki, więc obszczekiwał psimi wulgaryzmami każdy fajerwerek. Uszaty boi się okropnie! Jeszcze nie widziałam takiej paniki u psa!
Niestety, mimo że sylwester już (dawno) za nami strzelają dalej. Pies więc na razie nie ma szans wyjść z traumy. Ja wszystko rozumiem, fajerwerki są dla ludzi. Tylko, że jest taka mgła że i tak nic nie widać...
Ale niech już lepiej wystrzelają i będzie (mam nadzieję) spokój...
A sylwester? Nasz sylwester to: Grease, Kac Vegas 3, chipsy, koreczki, tartinki, pieczarki faszerwowane, piwo na łebka (bez Misi ) i łyk ruskiego szampana. Plus kłótnia dziesięć minut po północy, ale to się wytnie :D
Tumaństwo się szerzy, a nikt tego nie kontroluje - sprzedają fajerwerki nawet dzieciom. Niech sobie strzelają skoro chcą, ale z głową - bez rzucania ludziom pod nogi, bez straszenia psów (wiele matołów robi to specjalnie, bo to przecież świetna zabawa) i najchętniej pod swoim własnym oknem.
OdpowiedzUsuńBo nasz kraj ma nakićkane we łbach :) Race na stadionach zabronione. Fajerwerki w rękach pijanych oszołomów - dozwolone. A potem są efekty. Przyszywane palce, brak oka no ale kto bogatemu zabroni?
UsuńMieszkam w samym centrum miasta przy placu, na którym organizowane są różne imprezy, sylwestrowa również. Pies, którego już nie ma, a który nie dawał się brać na ręce, w sylwestra o północy sam na nie wskakiwał i trzeba było z nim siedzieć w łazience, bo tam ciszej nieco było i nie błyskało. W końcu zdecydowaliśmy się na środek uspokajający od weterynarza, po którym pies z nami fajerwerki przez okno podziwiał. I to jest najlepsze rozwiązanie, gdy huku uniknąć nie można.
OdpowiedzUsuńNo, uniknąć się nie da :/ Trzeba będzie psa otumanić...
UsuńDebili nie brakuje, sama miałam okazję ich obserwować :/
OdpowiedzUsuńHuku nie unikniesz, bo ludzie zawsze będą strzelać. Może sposób Annette byłby rozwiązaniem?
Wiem, że będą strzelać, ale zastanawiam się po co :) Bo wszyscy strzelają, nikt nie ogląda :P
UsuńI ja mam takich sąsiadów. I nawet zgodziłam się wczoraj z drugą sąsiadką z którą rzadko gadam, że to debilizm samemu mając zwierzaki robić takie piekło na podwórku, jeszcze w okolicy gdzie dom przy domu stoi w odległości paru metrów. Petardy dosłownie zasypywały nam balkon. Jak pies nie miał się bać, skoro ja sama w strachu. Pamiętam czasy, kiedy fajerwerki nie były ogólnie dostępne i tylko miasto robiło pokaz o północy. Piękny i widowiskowy pokaz. Teraz miasto nic nie robi, a każdy kupuje byle jakie fajerwerki i tylko dym i hałas z tego jest. Jak wychodzimy gdzieś na Sylwka i nie ma nas w domu, daję naszej Soni Persen. Mam nadzieję, że troszkę ją wycisza. I tak nie potrafię przestać o niej myśleć:(
OdpowiedzUsuńZupełnie o tym nie pomyślałam, w przyszłym roku tak zrobię, zadzwonię do lekarki i spytam, co mu podać... tyle że chyba w przyszłym roku już od rana go faszerować będę...
UsuńDzień dobry
OdpowiedzUsuńNiestety nie znalazłam na stronie adresu e-mail.
Proszę o kontakt na: kontakt@blog-media.pl
Chiałabym przedstwić informacje na temat możliwości współpracy.
Pozdrawiam serdecznie
Magdalena
Dzień dobry
OdpowiedzUsuńNiestety nie znalazłam na stronie adresu e-mail.
Proszę o kontakt na: kontakt@blog-media.pl
Chiałabym przedstwić informacje na temat możliwości współpracy.
Pozdrawiam serdecznie
Magdalena
Bo półmózgi strzelają jakby sraki dostali...
OdpowiedzUsuńSama nie cierpię huku, ale wiem na jaką to okoliczność, tylko skąd biedne zwierzę ma to rozumieć ...:(
Współczuję.
Ogólnie świat dziadzieje- jakiś kutas za rozjechanie 6 ( !!!! ) osób może dostać tylko 15 lat ( a bardziej adekwatna byłaby kulka w łeb, powinni przywrócić karę śmierci, zamiast trzymać chwasta w kiciu 15 lat za NASZE pieniądze ), jakaś niedorobiona panienka wpada do komina ( taką to akurat bym w kominie zostawiła, jednego debila mniej...).
Kto powiedział :" Im dłużej żyję i poznaję ludzi, tym bardziej lubię zwierzęta."?
Podpisuję się pod tym obiema rękami....
Powiem Ci, że jak przeczytałam o tym, co się stało w Kamieniu Pom, to się po prostu pobeczałam. I wciąż mi się ryczeć chce. Mój mąż powiedział wczoraj mądrą rzecz. Z jakiej racji sądzą go za jedno przestępstwo? Powinni go sądzić za każdą osobę osobno i za każdą powinien dostać piętnaście lat. Bez prawa do wcześniejszego wyjścia. Ale nie że sobie siedzi w celi, wyrabia znajomości podejrzana i wpieprza dropsy - do ciężkiej roboty. Do sprzątania psich kup w schroniskach! Szkoda że kamieniołmów już nie ma.
UsuńA o lasce w kominie nie słyszałam, aż poszukam :D
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,14-latka-wpadla-do-20-metrowego-komina,wid,16295446,wiadomosc.html?ticaid=111f38&_ticrsn=3
Usuńtu masz o tej matolicy....
No przeczytałam i powiem ci,że jestem pełna "podziwu". Na taki komin by mi nie przyszło do głowy wchodzić :P
UsuńŻadnego siedzenia w kiciu!
OdpowiedzUsuńŚmiecia utrzymać trzeba- i na to naprawdę idą nasze pieniądze. Zamiast na żłobki, szkoły, przychodnie- to idą na takie śmieci.
A kulka w łeb śmiecia eliminuje i daje 100% gwarancję, ze już za kółko nie wsiądzie.
Zwłaszcza, że parę lat temu "aż kuźwa na rok' stracił prawko za jazdę po pijaku...Nauczył się czegoś?
Nie.
Śmieci trzeba utylizować moja droga.
I tyle.
Nasze środowisko - nie tylko nasze zresztą, cała Europa - jest zbyt "cywilizowane" na karę śmierci.
UsuńJa przed Sylwestrem w czasie, gdy mieliśmy psinkę chodziłam do Weterynarza po specyfiki uspakajające. Rocki spał po nich jak zabity.
OdpowiedzUsuńI tak będę robić, moja głupota że nie pomyślałam przed faktem
Usuńpies sąsiadó w Wawie wył nawet dzisiaj w nocy, bo...dalej strzelają
OdpowiedzUsuńo jakiejś 17-stej w sylwestra ktoś pieprznął chyba wojskową petardę, na 4 piętrze aż okna zadrżały i była masakra, a co dopiero na parterze i obok tego?
ludzie to bezmózgowce i tyle
I skąd biorą takie silne fajerwerki?
Usuńjeszcze odnosnie tego strzelania i strachu zwierząt, w tamtym roku nasz pies (domowy) był również na wieczornej toalecie, mama sama w domu, wypuściła go na podwórko..i wcięło psa, dostał szału i poszedł przed siebie..10 dni go nie było, taka pani, która do nas bardzo często przychodzi poznała go w miejscowosci oddalonej od naszej o dobrych kilka km. Przywiozła nam go w torbie podróżnej :)
OdpowiedzUsuńw tym roku mama mówi, że nawet nie chciał siku wyjść, więc nie zgłupiał, nie uciekł na szczęście
U nas po wsi biega kilka bezpańskich. Nawet jeden spaniel. A właściciele pewne szukają. Lub nie.
UsuńKlotnia w Nowy Rok ? Nie dobrze :P Mam nadzieje, ze nie bedzie miala wplywu na reszte roku :)
OdpowiedzUsuńAle to taka była malusia kłótenka :)
UsuńŻeby tylko w noc sylwestrową, ale u nas na wsi to strzelają kilka dni przed i po...
OdpowiedzUsuńU nas przed tak bardzo nie, ale w Nowy Rok szaleli. Myśleli że będzie lepsza widoczność, a tu lipa, bo mgła, na pięć kroków nic nie widać...
UsuńFajne powitanie nowego roku mieliście :) a po kłótni była wielka zgoda?? ;))
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego na ten Nowy Rok :)
Była, ale dopiero rano :P
Usuń