Czasem człowieka dopadnie jakieś marzenie i nie chce puścić. Macie takie niespełnione marzenie, które chodzi za wami, wodzi na pokuszenie, podszczypuje w pośladki i wyskakuje spod łokcia, krzycząc: Hej, tu jestem?
Bo ja mam takich kilka. Jedne większe, inne mniejsze. Te większe rozpychają się i depczą te mniejsze. A jedno mi wyrosło takie całkiem pokaźne i tak mnie męczy, tak mnie dręczy, że aż mnie coś boli w środku, tak bardzo chcę...
No, ale od początku.
Była słoneczna niedziela. Luty co prawda, ale za oknem wiosna, ptaszki ćwierkają, słoneczko mocno grzeje, bo to samo południe, jeszcze przed kotletem. Mąż mój - jak o na ogół w niedzielę ma w zwyczaju - kręci się po domu i kombinuje. Tu by przykręcił, tu by odkręcił, a tę szafę to by przerobił na nie wiadomo co. Ja także się kręcę, bo kotlet na patelni, ziemniaki trzeba by odcedzić i odkręcić ogórki kiszone, a na stole otwarta książka kusi i kusi, bo ciekawe, kto zabił, no nie? I tak właśnie do tego stołu podeszłam, a musicie wiedzieć, że ja mam stół przy kuchennym oknie, tak mi to oko za okno poleciało. A za oknem wiosna, ptaszki, kawałek niewygrabionego trawnika, jeszcze dalej łąka, droga, las... no jednym słowem cud miód i orzeszki. I wtedy własnie ono się narodziło, to podstępne marzenie. A jak się rodziło, to ja od razu męża mojego zawołałam, niech te śrubki zostawi na pięć minut, bo mu koniecznie coś muszę pokazać. Mąż przybiegł zaaferowany, pewnie liczył, że kotlet już na talerzu, a to tylko baba z głupią miną stoi przy oknie i mówi:
- Wiesz co mi się zamarzyło?
- Hawaje?
- Nie. Zamarzył mi się tutaj przed oknem kuchennym ganek. Taki balkonik na drewnianych palach, wiem, że ludzie takie budują, nie wiem jak ale budują. I z tego ganku zejście do ogródka. A tutaj byśmy odgrodzili siatką taki duży prostokąt, posiali trawkę, tutaj cały dzień jest słońce, Misia by się bawiła, pies by gonił swobodnie. A na ganku dużo kwiatów: pelargonii i surfinii, żeby było kolorowo. I stół i krzesła. Moglibyśmy jadać posiłki jak na filmach, na świeżym powietrzu. A ja bym tutaj przychodziła z laptopem i książką. I piłabym tutaj kawę. No, co ty na to?
Ech, mój mąż to kochany człowiek. Nie zwymyślał mnie, nie walnął w łeb patelnią - zresztą zajęta była, bo kotlet się smażył. Spojrzał za okno i powiedział coś, za co go kocham najbardziej na świecie.
- Musiałby być zadaszony ten ganek, żeby ci na głowę nie padało :D
Pomarzyć dobra sprawa, no nie?
No to już wiecie, czemu mnie tak ciśnie i na co pójdzie honorarium z pierwszej książki?
I kolejnych siedmiu? :D
ps. A może macie ochotę podzielić się swoim marzeniem?
Ty to chyba czytasz mi w głowie i moje marzenie opisałaś :)
OdpowiedzUsuńMówisz? To może na spółkę zbudujemy?
UsuńNie ma sprawy. U CIebie czy u mnie?:)
UsuńMi to się marzy taki tarasik przy sypialni, podwójne drzwi, otwierasz rano balkon i możesz z kubkiem kawy i książką zasiąść. Aż się rozmarzyłam :)
Fajnego masz męża :-)
OdpowiedzUsuńFajnego :)
Usuńmam kilka marzeń jedno się już spełniło wypad do Paryża :)
OdpowiedzUsuńO, to fajne marzenie :)
UsuńWidzę, że niektóre z naszych marzeń są podobne - tylko mnie do tego jeszcze całego domku brakuje :)))
OdpowiedzUsuńWiesz, nam trochę też :) Ten w którym mieszkamy jeszcze nie jest nasz :)
UsuńJa mam jedno od dziecka, którego spełnienie jest raczej mniej niż niemożliwe, otóż wlasny koń. Niestety nieosiagalne, na własnego konia + utrzymanie go w hotelu dla koni mnie nie stać, a kupić konia i trzymać go u siebie niestety nie mam możliwości. Mimo, że mam dużo miejsca, stodołę i nawet pole z trawą, ale koń samą trawą nie wyżyje (zwłaszcza zimą), a trzeba się nim opiekować cały dzień, nie tylko od 19.00 do 21.00 wieczorem i w weekendy.
OdpowiedzUsuńTak, to mega marzenie, które przewraca życie do góry nogami i wiąże się z kosztami. Na pocieszenie ci powiem, że z naszym psem nie jest łatwiej :P
UsuńJa mam taras wychodzacy prosto z kuchni, ale powiem Ci, ze rzadko na nim jadamy. Nie lubie jak mi robactwo wlazi do talerza. Ale wiosna i latem idealny jest na picie kawki i podziwianie zieleni. :)
OdpowiedzUsuńA mi marzy sie nowy domek. A wlasciwie moglby byc ten sam, ale w nowym miejscu. Mieszkamy przy ruchliwej ulicy i zyje w ciaglym strachu, ze pomimo bramy, ktores z dzieci albo pies jednak kiedys mi sie wymknie i wpadnie pod samochod. Chcialabym mieszkac na spokojnej uliczce, gdzie jedynymi autami jezdziliby sasiedzi...
Rzeczywiście, takie ciche uliczki są słodkie. Coś a la Wisteria Lane?
UsuńAlbo Ulica Wiązów? :)
z pewnością będziesz mieć ten ganek całkiem spory, i meble ogrodowe, i porządne ogrodzenie, żeby było bezpiecznie, na pewno:)
OdpowiedzUsuńI wiele więcej.
Wiesz, ja kiedyś marzyłam, żeby mieć łóżko tylko dla siebie, bo zawsze spałam z siostrą, całą półkę w szafie, a dalej już moje marzenia nie sięgały, nie wyobrażałam sobie nawet, że jedna osoba może mieć cały pokój dla siebie.
Wierzę, wierzę. Przed trzema laty marzyłam by mieć w domu łazienkę.
UsuńNajwiększym jest wyjazd z tej wsi zakichanej. A potem cała masa mniejszych i większych.Z tych realnych praca ,która uwolni mnie od rodzinnych koneksji, z tych mniej realnych też wydanie własnej książki. Na to wszystko brak sił, brak funduszy, strach i cała masa takich tam wiesz sama na pewno jak to jest. Ehh życie.Za twoje trzymam kciuki ,bo takie piękne jest :)
OdpowiedzUsuńdziękuję, to ja będę trzymać za Twoje :)
Usuń:*)Oby się spełniły!
UsuńMi się marzą Mazury, podobno piękne, co potwierdzili rodzice i siostra. Powiedziałam sobie, że kiedyś pojedziemy, ale przy tej odległości to musi być co najmniej tydzień, bo na 3-4 dni się nie opłaca, no i Oliwia musi być większa, bo to jednak spora droga...Więc pewnie pojedziemy nie prędzej niż za 10 lat, jak siano pozwoli :)
OdpowiedzUsuńAle ten Twój ganek to sobie wyobraziłam i Was jedzących tam śniadanie w weekendy...aż bym się dosiadła :)
Żaden problem, dostawię ci krzesełko :P
UsuńA wiesz, że ja po lekturze Domu nad Rozlewiskiem zamarzyłam o Mazurach? Więc za te 10 lat się umówimy i pojedziemy ok?
To ok, najpierw dostaw krzesło, bo chyba prędzej się do Was dosiądę.
UsuńA za 10 lat jedziemy razem na Mazury, załatwimy busa i pojedziemy razem :)
Wspaniałego masz męża, niegdy nie przestawaj go doceniać i podziwiać.
OdpowiedzUsuńNie przestaję :) Póki co zrobił mi kolejny mebel... pochwalę się na misce :P
UsuńMarzenia się spełniają, hehehe
OdpowiedzUsuńJa myślę, że i bez honorarium Kocurzasty coś wykombinuje, nie?
OdpowiedzUsuńCo mnie się marzy? Zobaczyć wszystko, każdy zakątek, a na emeryturze osiąść w Nowym Jorku.
Moim marzeniem jest w ogóle posiadanie domu , takiego właśnie z gankiem, żeby tam odpoczywać i czytać i spędzać czas z najbliższymi.. Chciałabym mieć swoje miejsce na ziemi...
OdpowiedzUsuńMnie sie marzy m.in. wlasny domek z basenen i sauna ;-)
OdpowiedzUsuńZycze Ci, by Twoje marzenie spelnilo sie jak najszybciej :)
OdpowiedzUsuń