Z okazji walentynek wybraliśmy się z Kocurzastym do kina. Choć w gruncie rzeczy trochę kłamię, bo nie wybraliśmy się wcale z okazji walentynek, ale walentynki przypadkowo zbiegły nam się z filmem. Ale to tak ładnie brzmi: wybraliśmy się z okazji Walentynek do kina. Na dodatek na film o miłości, choć bynajmniej nie na Greya, a przedstawiona miłość nie była słodka. Poszliśmy do kina tradycyjnego, żadnego multi pleksi i podobne, piękne stare kino, z aksamitnymi zasłonami, kameralne, ciche, z eleganckim żyrandolem zwieszającym się z korytarzowego sufitu. W kamienicy krakowskiej, ze schodami stromymi, aż głowa boli. Cichutko, żadnego chrupania popcornu, miło. Taka inna atmosfera, aż się człowiekowi od środka tak przyjemnie i kulturalnie zrobiło ;)
Przy okazji bytności w kinie obliczyliśmy, że to nasz trzeci wspólny seans. Czyli do kina chodzimy średnio co pięć lat. Tacy z nas kinomani od siedmiu boleści. Przez takich jak my kina się zamykają. Obiecaliśmy sobie solenną poprawę, ale jak to będzie, czas pokaże.
Na to miejsce poszliśmy zobaczyć, kiedy można się wybrać do muzeum w Sukiennicach. I sympatyczny pan nam powiedział, że w niedziele jest wstęp gratis. Prawdopodobnie więc się w którąś niedzielę wybierzemy. Ja już byłam, choć blisko 15 lat temu, Kocurzastego muszę ukulturalnić. ;)
A Wy często chodzicie do kina?
Jakie filmy lubicie?
Co ostatnio widzieliście na dużym ekranie?
Prawie nie chodzę do kina, wolę oglądać seriale w necie ( obecnie rządzą "Żywe trupy", "Grimm" i "Glee":D, a jak już idę- to z reguły na dobre polskie filmy do malutkiego kina w mojej wsi- też jest klimatyczne i nie gra chłamu:)
OdpowiedzUsuńW Polsce to z Nadia chodzilam w czasie ferii, bo u nas byly bardzo tanie bilety, co prawda bajki przeterminowane, ale kino to kino ;) Tez mielismy takie stare, male, garnizonowe, ale zamkneli i teraz Malbork zostal bez kina, a szkoda. No, ale z reguly ludzie wola jezdzic do Elblaga, Tczewa czy Gdanska. A w UK jeszcze nie bylam :) Teraz zamierzamy isc do teatru :)
OdpowiedzUsuńtylko z dzieckiem chadzamy. ostatnio na Hobbicie byliśmy, przedostatnio na Meridzie Walecznej :)
OdpowiedzUsuńuwielbiam Kino pod Baranami:)
OdpowiedzUsuńnie chodzę, byłam raz w podstawówce - z Krzyśkiem również w ogóle nie byłam jeszcze ;)
OdpowiedzUsuńSwego czasu pisałam recenzje do pewnego pisemka w moim mieście dzięki czemu miałam bilety za darmo.Uwielbiałam kino i chodziłam bardzo często.teraz niestety tylko jak bywam w Polsce, bo 1 raz tu we Wloszech w dużym kinie na 7 lat to marny wynik.Zaś kino w naszej miejscowości zamknięte.Zostały tylko filmy online- ale to nie to samo:(
OdpowiedzUsuńHahaha, ja z moim mezem mgliscie pamietam jednokrotne wyjscie do kina, a znamy sie prawie 8 lat. Owo wyjscie bylo tak dawno, ze nie pamietam nawet jaki film ogladalismy... :)
OdpowiedzUsuńOstatnio w kinie byłam na władcy pierścienia. drużyna pierścienia czy jakoś tak:) było to tak dawno, że nawet tytułu dobrze nie pamiętam:) Pamiętam za to, że była to jedna z pierwszych randek z moim przyszłym mężem. Do kina nie lubię chodzić, nudzi mi się, oglądanie filmów uważam za stratę czasu. Zdecydowanie wolę teatr, ale też klient ze mnie marny bo przeważnie raz w roku chodzę.
OdpowiedzUsuńKiedyś częściej chodziliśmy do kina, średnio co 2-3 miesiące, oczywiście jeżeli było coś ciekawego. A ostatnio sami byliśmy na 3 miesiące przed narodzinami Oliwki czyli prawie 4 lata temu :) Ja też lubię te małe kina, w których jest jakoś tak przytulniej, choć niestety one repertuar mają zazwyczaj dużo słabszy.
OdpowiedzUsuńOstatnio jak wiesz byliśmy na Dzwoneczku na tydzień przed walentynkami. Chciałam iść do takiego małego kina, ale tam nie grali nic dla dzieci, a jeśli już to filmy, a jednak Oliwkę bardziej interesują animacje, dlatego padło na multipleks...Obiecałam sobie, że będziemy chodzić co jakiś czas, ale jak to wyjdzie zobaczymy, zwłaszcza że takie wyjście naszej 3 wyniosło nas 61 zł...i to bez popcornu, picia itp...
Ja nie byłam w kinie już dawno z moim mężem. Ostatnio w kinie byłam w Edynburgu, we wrześniu. Do niemieckiego kina boję się iść, tak normalnie boję się, że nie zrozumiem większości filmu:/
OdpowiedzUsuń