Gdyby ktoś nie wiedział, to mamy w domu metkę boską. Nie wiem, skąd się wzięła, ale dziecko ją wyraźnie widzi i ciągle wzywa. Podejrzewam, że wyszła z książeczki z obrazkami, gdzie Jezusek leży w żłóbku, a nad nim stoją mamusia i tatuś. Dziecko uwielbia tę książeczkę i wciąż każe sobie opowiadać, co znajduje się na tym obrazku. A wieczorem opowiada po swojemu i modli się do metki boskiej. Różne metki mieliśmy już w domu, ale tak ważnej jeszcze nie :)
W ogóle dziecko zapałało ostatnią miłością do książek wprost nieziemską. Właściwie to przebywa w otoczeniu książek od pierwszych dni, wciąż pojawiają się nowe, grubsze i chudsze, nowe i używane, bo pewnie nietrudno się domyślić, ale bardzo zależy mi, by zaszczepić w niej tę miłość do książek. Ale do tej pory z czytaniem było różnie, nie za bardzo pozwalała sobie poczytać. Zdecydowanie woli oglądać obrazki, opowiadać je po swojemu, używać książek do zabaw, albo śpiewać ich bohaterom piosenki. Ostatnio zaczęło się to zmieniać i sama przynosi książeczki do czytania. Ulubioną bajkę z rymowankami o doktor Dośce nauczyła się już na pamięć i aż człowiek puchnie z dumy, gdy dziecko recytuje:
"Łowa boli, gypa bieze, zalaz ci goronce zmieze
Kilka minut no i ceść, mas tsydzieści seść i seść "
Oczywiście czytanie z dzieckiem przebiega w takim rytmie, jak dziecku to pasuje. Dlatego czasami bajki przedstawiane są w postaci skróconej. A po narodzinach Jezuska opowiadamy o potopie i arce. Bo tak się akurat otworzyło :)
U mnie nie ma zmiłuj, matka może ryć nosem po podłodze ze zmęczenia ale bajka musi być przeczytana :) Cieszę się że mnie się udało w dobie techniki zaszczepić w Martynie miłość do książek :)
OdpowiedzUsuńMy od nowego wprowadziliśmy w życie codzienne czytanie wieczorem Julii i aż wstyd się do tego przyznać, że dopiero teraz bo Julia ma 2,5 roku. Jednak u nas wcześniej było tylko oglądanie książek i później nie chciała spać, więc zaprzestaliśmy. Na szczęście teraz bardzo lubi zasypiać przy czytaniu :)
OdpowiedzUsuńU mnie tak łatwo nie jest:( Czytałam potworzastej jeszcze jak w brzuchu była.Czytałam ,gdy była malutka.Potem zaczęło się wyrywanie książeczek, skupiała się na samym oglądaniu obrazków i na tym się skończyło :( Teraz te książeczki nosi w torebkach, przekłada na półkach, ostatnio je zaczęła oglądać i "czytać" lalkom.Ale słuchać jak czytam nie chce:( Woli słuchać tych opowiadanych, wymyślanych na poczekaniu przez tatę.Zaczęłam się zastanawiać czy to nie przez to,że gdy czytam jej po Polsku to nie bardzo rozumie - mimo iż stara się rozmawiać z nią w ojczystym języku, jak była mała to bajki oglądała głównie po polsku teraz nagle ma jakiś bunt w tym kierunku.Na razie nie nalegam.Nie zmuszam.Gdzieś czytałam,że samo dorastanie w otoczeniu książek i oglądanie rodziców lub choćby jednego(to ja, to ja!) z lekturą w ręku już tworzy dobry wizerunek więc tego się czepiam rękami i nogami.Tu gdzie mieszkam, niewiele się czyta.Nie ma nawet biblioteki i niewiele jest dzieciaków które czytają. Mam nadzieję,że moja będzie jednak wyjątkiem:)
OdpowiedzUsuńMila na pewno będzie czytała, w takim domu gdzie tyle się czyta nie ma możliwości żeby było inaczej :)
OdpowiedzUsuń:)) zaczął się naprawdę fajny i śmieszny czas ;) skok rozwojowy - jednym słowem ;)
OdpowiedzUsuńHaha, no padlam z tej mEtki boskiej! ;)
OdpowiedzUsuńMoje dzieciaki jakims cudem od poczatku kochaly ksiazki. Przynosza do czytania, domagaja sie ulubionych, niektore ostatnio wrecz recytuja ze mna. :p