poniedziałek, 9 lutego 2015

Nietrafione prezenty :)

Podczas sobotniej wizyty teściowa niespodziewanie wydobyła z torby poszewki na "jaśki" i oddała mi je ze słowami: Może ci się przydadzą. Pewnie, że się przydadzą, szczególnie przy dziecku, które uważa, że każde miejsce na sen z "jaśkiem" pod głową jest dobre, a im bliżej pieca (tak, tego z sadzami i popiołem) tym lepiej. Mimo wszystko wpadłam w pewną konsternację i zamiast wrzucić poszewki do szafy i podziękować, a tym samym ugryźć się w język, stałam z nimi jakąś chwilę i wypaliłam rozżalonym tonem. 

- Ale przecież ja ci je dałam w zeszłym roku na imieniny! 

Możecie sobie wyobrazić minę teściowej (jakby żabę połknęła), moją (święte oburzenie) i śmiech pozostałych gości, którzy mało co się nie pokładali na podłodze. Oczywiście teściowa się obraziła. Ja się nie obraziłam, bo przecież wybierałam według swego gustu, więc co mi biedne poszewki winne. Na następne imieniny pójdą  rajtki, kawa i piwonia spod płota sąsiadki. Ale widzicie ile zamieszania z nietrafionymi prezentami? 

Też takie dostawałam, nie powiem. Ale ja mam takie podejście, że zawsze się przyda, a jak się nie przyda to trzeba temu znaleźć inne zastosowanie. (Teściowa pewnie ma podobne podejście, tylko osoby pomyliła). Generalnie ja niewiele prezentów dostaję. Kocur pyta, na co mam ochotę. Kiedyś mu powiedziałam, że bieliznę, pojechał do H&M i kupił gorset. Bielizna? Bielizna. No i super, raz czy dwa było gorąco, minie parę lat i znów się ubierze. Mamcia kupiła bluzkę XXL, zatem robi za koszulkę do spania. O depilatorze marzyłam, ale nie wiedziałam, że to tak boli. To leży i się kurzy, a ja podbieram Kocurowi maszynki. Denerwują mnie tylko prezenty dla dziecka, czasami. Jak na przykład dostaje takie o rok do tyłu, albo za małe ciuchy. Wtedy sprzedaję i kupuję jej na to miejsce coś innego. Przecież jak dostała, niech skorzysta. 

No a co Wy robicie z nietrafionymi prezentami? 
Macie takie?

24 komentarze:

  1. Jasne, zdarzyło się parę razy, z resztą i ja niejednokrotnie wybierałam cos dla kogoś (wg własnego gustu) i nie ftrafiłam
    Ja ogólnie nietrafione prezenty oddaję dalej, ale pamiętam co jest od kogo :D
    No cóż, wpadka. Teściowa się pomyliła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, pomyliła, pomyliła ;) Chciała dobrze, bo wie, że u nas jaśki szybko idą :P
      Ale jej mina, po prostu dalej mi się śmiać chce :P

      nikki

      Usuń
  2. hhahahahaha, mimo wszystko sie uśmiałam ;-) niezłą wtopę teściowa zaliczyła ;-) i faktycznie chyba zapomniała od kogo je dostała ;)
    mam takie,przede wszystkim od Krzyśka mamy - ciagle mi coś daje, ciągle coś wpycha, przede wszystkim są to ubrania - zupełnie nie w moim guście. Niektóre są nowe, nie powiem, ale wiele rzeczy dawała mi swoich - a to kiecki,a to bluzki a to buty... odmawiałam, nie chciałam, ciągle słyszałam "ale weź, ale weź, nie odmawiaj..." no to brałam dla świętego spokoju - do czasu oczywiście... aż pewnego razu dała mi trzy typowo dla starszych kobiet spódnice... wydałam je... spytałam się, co z nimi zrobiłam...odpowiedziałam zgodnie z prawdą - alez było oburzenie... i po tym zaczęła mniej rzeczy mi dawać, albo pyta czy mi się podoba, nie wpycha na siłę, jak to robiła.
    chociaż na święta dostałam szal jakiś delikatny - kolory super, moje ulubione, fioletowe, ale do czego ja mam go założyć??
    teraz się wstrzeliła z kopertówką - w końcu w moim guście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia, nadal chce mi się śmiać z tej sytuacji. Wiesz, gdybym pomyślałam, to bym się ugryzła w język, ale palnęłam pierwszą rzecz jaka przyszła mi na myśl.

      Taka prawda, że z ciuchami jest trudna sprawa, żeby cos komuś dac, ale nie wprawić go w zażenowanie czy nawet nie zrobic mu przykrości. No bo przecież jak ktoś daje coś ewidentnie starego, czego sam by już nie nosił, to chyba ma innego za totalnego biedaka. A szaliczek przyda ci się jako dodatek do eleganckiej sukienki, w sam raz z kopertówką :) Ja mam taki łososiowo-brązowy, mialam kupiony zamiast żakietu do kiecki :)

      Nikki

      Usuń
    2. nie kopertówkę a listonoszkę ;-)
      nijak jedno do drugiego nei pasuje, ja nawet nie mam ubrań odpowiednich do tego szalu, bo to taki no typowo 'damowy' taki ;-)

      Usuń
    3. A listonoszka to inna historia ;)

      Nikki

      Usuń
  3. już sobie wyobraziłam minę teściowej . Ale z drugiej strony o co się miała obrazić? To jej pech ze nie pamiętała ze od Ciebie dostała te jaśki. Ja nie lubię prezentów kupować bo nigdy nie wiem co. Dlatego ich staram się nie robić. a ja z chęcią przyjmuję kasiorkę i sobie sama kupuje co chce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moją teściową bardzo łatwo jest obrazić, ona nawet się nie obraża, tylko łapie focha ;D

      nikki

      Usuń
  4. Z prezentami bardzo często są kłopoty,zawsze istnieje ryzyko że się nie trafi zwłaszcza u osób które mają wszystko.Dla tego moim zdaniem dobrym pomysłem są bony zakupowe,wtedy osoba wybierze sobie to co się jej podoba i nie marnuje się pieniędzy. miki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo podoba mi się idea bonów podarunkowych, to bardzo dobry prezent. Z tym że nie dla mojej teściowej, bo miałaby kłopot z ich zrealizowaniem i tym bardziej by komuś dała. Dla niej naprawdę idealnym prezentem jest kawa, bo wiadomo że się nie zmarnuje. Tylko trochę łysy taki prezent

      nikki

      Usuń
  5. Chcialabym zobaczyc mine tesciowej :D ja oddaje dalej,jak nietrafione :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się na szczęście rzadko zdarzają :) Ludzie wiedzą, że książki lubię :P Tylko jak czekoladki dostaję to mi szkoda :P

      nikki

      Usuń
  6. miewam. jak pewnie każdy.
    kiedyś ubolewałam. teraz już nie :-) lucky me :-)
    odczekuję i wyrzucam. w myśl zasady: nie dawaj drugiemu ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi zawsze wyrzucić szkoda :D

      nikki

      Usuń
  7. Mnie w zasadzie się nie zdarzało,bo niewiele w swym życiu prezentów dostałam, jestem raczej z tych co to dają :) A ci co robili mi prezenty mnie dobrze znają i wiedzą ,że książka nie jest nigdy prezentem nietrafionym.Najgorzej bywa z siostrą, bo mimo iz wie,że uwielbiam książki, według jej mniemania to nie prezent jak wiem co dostanę więc eksperymentuje.I tu bywa różnie , z niektórymi trafi w 10 jak kolczyki na przykład o których dawno marzyłam, raz trafia w pudło a prezent leży i się kurzy. Ale to już chyba taka rola prezentów niespodzianek:) Mają zaskakiwać, nikt nie powiedział,że zawsze pozytywnie. A twojej teściowej przyda się taka wtopa od czasu do czasu - sama jest sobie winna w koncu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, niespodzianka powinna być zaskakująca. Tego mi czasem żal z prezentami od Kocura i dla Kocura. Bo my zawsze wiemy co dostaniemy :(

      nikki

      Usuń
  8. Hahaha, to sie tesciowa wkopala!

    Mi tez zdarzylo sie oddac nietrafiony prezent komus innemu (tutaj sie na to mowi wdziecznie: recycle), ale zawsze staram sie pamietac od kogo go dostalam, wlasnie zeby uniknac podobnej wtopy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, właśnie, recycle :) Dać czemuś drugie życie. Cóż, u nas jaśki się przydadzą :P

      =nikki

      Usuń
  9. Mi na szczęście rzadko się zdarzają, bo zazwyczaj pytają co chcę, albo dają siano. Jak od teściów dostałam jeden sweter w którym się nie czułam dałam mojej mamie, a drugi za mały oddałam teściom (po namowie męża), ładnie dziękując, ale sorry on był na figurę szwagierek (z przodu deska, z tyłu deska a szerokość bioder mniejsza niż ramion), niestety ja takiej figury nie mam, siostra z mamą tym bardziej. Szwagierka najmłodsza później w nim chodziła, a następnym razem teście sweter kupili mi już odpowiedni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaska to też fajny pomysł, ale teściowej tak trochę glupio dać. Zwłaszcza że wiem, że wyda na jedzenie dla wszystkich i nic nie skorzysta :(

      nikki

      Usuń
  10. moja teściowa była mistrzem takowych prezentow, sama chyba się zorientowała, że jej obrusów nie widać, figurek kotków tez nie, ciuchow jej nie noszę nigdy, więc teraz dostaję pieniążek i szafa gra :) mamy taka małą rodzinną tradycję, że idę sobei na zakupy, wydaję kaskę, a rodzinka mi się deklaruje, kto co zrefunduje :D

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja zawsze jak odwiedzam moją ciocię (np. na imieniny), obdarowuje mnie jakimś ciuchem albo z second-handu albo czymś, co nowe kupiła sobie i jakoś z 10 lat nie nosiła. I nie wiem jak wybrnąć, żeby nie zrobić przykrości biorę i jeszcze tego samego dnia zostawiam przy zsypie w moim bloku bluzki nie w moim rozmiarze, jakieś spodnie za ciasne, sweterek bez jednego guzika za to z szerokim rękawem 7/8... Chciałabym jakoś asertywnie z tego wybrnąć ale czasem zwyczajnie się nie da, bo nie chcę sprawić przykrości tłumacząc, że w mojej firmie no nie założę tego za małego ciucha. Chyba nie ma innej możliwości, jak wziąć, podziękować, "ucieszyć się" i zanieść gdzieś pod kosz później u siebie...
    Pozdrawiam,
    M.

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie też często jest tak, że wkładam "nietrafiony prezent" do szafy no bo może kiedyś się przyda...

    OdpowiedzUsuń

Chcesz to, pisz :) Byle z sensem :)