Wystarczyło, że od dwóch dni pogoda się poprawiła, a już co poniektórym słoneczko za bardzo przygrzało. Syreny strażackie wyją właściwie bez przerwy, w powietrzu unosi się charakterystyczny zapach (smród!) wypalanej trawy. Wiem, że do piromanów nic nie dociera. Chyba w momencie, kiedy widzą kawałek wysuszonej trawy, coś ich ściska, póki nie wyciągną zapalniczki i nie podpalą. I mogą sobie wmawiać, że to dla użyźniania ziemi. Taaaa, tylko po co, skoro to wszystko są nieużytki i nikt na nich nic nie uprawia?
Nie dociera, że w trawach żyją różne mniejsze i większe zwierzątka. No, kto by się tam żabą przejmował, co nie? Nie dociera, że we wsi śmierdzi, że nie można okna otworzyć, już o praniu nawet nie mówiąc! Nie docierają mandaty, zresztą przecież jak podpali to patrzy z daleka, nie czeka, jak straż przyjedzie. Znam przypadek, gdy jeden taki gagatek podpalił, a potem usnął w tym co podpalił. Szkoda, że go procenty nie zmogły, zanim znalazł w kieszeni zapałki.
W pobliżu domu mojej teściowej podpalili całą skarpę. Co prawda ten co podpalił, tłumaczył, że przecież podpalił kilkaset metrów dalej, z dala od domów i tak dalej... Wyobraźni mu nie starczyło, by się domyślić, że na takim wysuszonym zajmuje się błyskawicznie, a że skarpa stroma, to nawet straż nie ma jak dojechać. Takiego ognia jeszcze nie widziałam. Paliły się wysuszone krzaki ostrężnic, drzewa, łąka, od dołu zaczęło podchodzić do ludzkich ogródków... koszmar.
Sezon na wypalanie traw się zaczął, niestety. Tak, mój teść też już planuje. Przecież bez wypalania świeża trawa nie wyrośnie, co nie?
Masakra czasami ludzie są bez wyobraźni.
OdpowiedzUsuńTo juz sie zamienia w pra-stara, polska tradycje... Ludziom nie przetlumaczysz... :(
OdpowiedzUsuńA szkoda, że się nie przetłumaczy.
OdpowiedzUsuńJa wydałabym pozwolenie na odstrzał takich debili, którzy nie rozumieją słów "Wypalanie trawy nic nie daje". Parę kulek w puste łebki i wypalanie by się szybko skończyło.
I do wszystkich, którzy zaraz mnie zlinczują- skoro głupoty nie da się wyleczyć, to należy ją eliminować.
Z jej właścicielami.
Jakby każdemu przyfasolili odpowiednio wysoką karę za takie wypalanie, a najlepiej jakiś areszt jeszcze do tego to ludzie by zaczeli myśleć. Ale w naszym pięknym kraju kary takie że mało kto się przejmuje.
OdpowiedzUsuńTwój post przypomniał mi książkę Wiliama Whartona "Niezawinione śmierci" - czytałaś?Tam właśnie opisuje jak skończyła się historia z wypalaniem traw w jednym z regionów ameryki.Idiocie jednak nie wytłumaczysz jak może to być nie bezpieczne.
OdpowiedzUsuńGdy bylam dzieckiem, mieszkalam na tzw. zadupiu, gdzie bylo duzo takich skarp, pagorkow porosnietych zielskiem i tez czesto to wypalali, a potem znajdowalam tam puste skorupy po slimakach.
OdpowiedzUsuń