Niewielkie busy na stałe wpisały się w polski krajobraz. Jedni je kochają, bo podjeżdżają na przystanek co godzina, inni nienawidzą, bo wykończyły PKS i "teraz to już nie wiadomo, kiedy co przyjedzie, bo busiarze to jeżdżą jak chcą...". Ja się cieszę, że jeżdżą i mogę dostać się do centrum miasteczka w kilkanaście minut. Dworzec PKP jest kawałek od centrum i choć wolę jeździć pociągami, to nie zawsze mam czas i ochotę podejść..
Ale busy jakie są każdy widzi. Jedne czyściutkie i pachnące, z tapicerowanymi świeżo siedzeniami i jadące "miękko", inne śmierdzą brudem i niemytym człowiekiem, są zakurzone i niemiłosiernie się tłuką i buczą. Przy takich busach można dostać bólu głowy i mdłości przy okazji - i nie, to nie ja jestem "pańcią" tylko mój organizm :P
Na to miejsce ciekawych rzeczy się można w busie dowiedzieć, przydatne interesy załatwić i z ludźmi się spotkać.
Nad pierwszym siedzeniem wisi kartka "Jaja wiejskie sprzedam 80 gr sztuka". Doskonałe miejsce do reklamowania kurzych wyrobów, bo na pierwszych siedzeniach niemal zawsze siedzą starsze panie, a starsze panie potrafią docenić potencjał wiejskich jaj. Młodsze też potrafią, ale mają lepszy wzrok, więc mogą czytać z trzeciego siedzenia :) Tak czy siak, jak kto wraca z "jarmarku" i zapomniał jaj kupić, to bus jest doskonałą okazją, żeby to sobie uświadomić. Podejrzewam, że pan busiarz nie ma jaj przy sobie (tzn, nie ma jaj wiejskich po 80 gr), bo gdzie by je trzymał? Ma za to kontakt do osoby od jaj :)
Jedziemy dalej i mimo woli przysłuchujemy się rozmowie dwóch starszych pań. Mimo woli dowiadujemy się, że doktor Kowalski jest dermatologiem od skóry i przyjmuje tu i tu w godzinach tych i tych. Jeśli ktoś akurat potrzebuje namiarów na dermatologa w miasteczku i to koniecznie od skóry (nie od skóry głowy, bo to co innego) to może teraz szukać pana Kowalskiego w określonych godzinach.
Jeszcze parę kilometrów i możemy dowiedzieć się, jakie dekoracje komunijne są preferowane w mijanej parafii. I że ksiądz znów wydziwia, bo nie pozwala wbijać takich małych gwoździków w ławki, że niby zabytkowe! A co to księdza ławki są czy parafialne? No, w du... się przewraca, da pani wiarę? Takie małe gwoździki, nawet pięć centymetrów nie miały! Ale kwiaty na ołtarz to wziął! I wie pani, takie ładne wiązanki robią w tej kwiaciarni pod mostkiem... Więc jeśli komuś wiązanka i to koniecznie ładna, to pod mostek, pod mostek :)
"A pani taka fajna jest! - wyrywa mnie z drzemki głos krzepkiej staruszki. - Z pani mamą to nie za bardzo się lubiłam, ale pani jest bardzo miła!" No, grunt to szczerość. Parsknęłam śmiechem i dobrze że już wysiadłam :))
Miłego weekendu ;)
Miłego weekendu ;)
stare baby to jak małe dzieci - prawdze Ci zawsze powiedzą :P ale nie drzemałaś aż tak mocno, jak wszystkie informacje z busa przysposobiłaś :D :D :P
OdpowiedzUsuńmam niestety to samo we wszelakich busach - mogą pachnieć, mogą byc czyste, nowe itd...ale i tak mam w nich chorobę lokomocyjną ;/
W busie nigdy nie śpię mocno, nie umiem :)
Usuńnikki
Ja wieki komunikacja zbiorowa już nie jechałam także mnie takie atrakcje omijają, a czasem żałuje bo to niezła kopalnia do obserwacji ludzkich zachowań i ile atrakcji i cennych informacji :D
OdpowiedzUsuńNo i można jaja kupić :D
UsuńUwielbiam busowo-autobusowe historie!:) Ileż ja ich w życiu doświadczyłam!- toć księgę pokaźną bym mogła wydać z opisem tego, co dzieje się czasem w komunikacji zbiorowej;) Mieszkam kawałek od centrum, gdy chcę coś załatwić lub dostać się na uczelnie, muszę dojechać MPK albo busem. Bywa wesoło:)
OdpowiedzUsuńBywa, bywa :)
UsuńP.S. Dodałam Cie do linków i zaglądać będę, jeśli pozwolisz, bo miło tu u Ciebie:):)
OdpowiedzUsuńBędzie mi bardzo miło :)
UsuńChyba z 10lat nie jechałam busem.. Ciekawych rzeczy mozna sie dowiedziec ;-)
OdpowiedzUsuńWow, kawał czasu :))
UsuńNie cierpie jezdzic zadnym srodkiem lokomocji procz pociagu,bo tylko tam nie mam mdlosci :)
OdpowiedzUsuńTo chyba tak jak Mila :/
UsuńBus jak poczekalnia u lekarza, można się nasłuchać... ;)
OdpowiedzUsuńJuż wolę busowe, po poczekalnianych jestem cała chora :P
Usuńwszystko w tej ciasnocie słychać
OdpowiedzUsuńi nie trzeba we wsi monitoringu, babeczki widzą lepiej;)
No, ba :) Wiedzą nawet to, czego nie ma :P
UsuńJa akurat antybusowa jestem. Busy które jeździły z mojego rodzinnego miasteczka były niebezpieczne. Kierowcy strasznie szybko jeździli i jechałam busem jak już nie było wyjścia. decydowanie wolę większe autobusy a już najlepiej pociąg :)
OdpowiedzUsuńU nas okropnie szarpią :( Przez to Mila nie może jeździć bo rzyga jak kot :(
UsuńMi zdarzalo sie jechac busem do wioski, gdzie moi rodzice mieli dzialke. To dopiero byla wyprawa! Najpierw kolejka podmiejska do pobliskiego miasteczka, ale to zadna atrakcja, bo na studia tak caly czas dojezdzalam, tyle, ze w odwrotnym kierunku. :) Potem bus - i tu rzucalo, trzeslo, czesto-gesto cuchnelo. Duchota, ze zemdlec mozna, ale jak cudem ktorys "lufcik" sie otwieral, zaraz wszystkie "babcie" podnosily wrzask, ze przeciag i prosze zamknac! A w kazdej wiosce po drodze dosiadali sie "tubylcy", znajomi miejscowych, zaczynaly sie historie, dialogi, oczywiscie na pelnych decybelach, zeby przekrzyczec warkot silnika! :) Wysiadalam po godzinie klejaca od potu i z bolem glowy od halasu i nawet chetnie przemierzalam z buta ten km od przystanku do naszej dzialki. :)
OdpowiedzUsuńWcale Ci się nie dziwię po takich przeżyciach :)
UsuńHehe oj można sie nasłuchać historii, można :) Nie wiadomo nie raz gdzie się schować żeby tego wszystkiego nie słuchać, bo można bólu głowy dostać od natłoku wrażeń:)
OdpowiedzUsuńJak na złość zepsuły mi się słuchawki w mp3 :)
UsuńWitaj ;)
OdpowiedzUsuńWszystko byłoby dobrze w busach, gdyby nie komórki- nieznoszę ich w miejscach publicznych i już !!!
Pozdrawiam milutko :)
Nigdy nie myslałam o tym :)
Usuń