piątek, 29 maja 2015

Kwiatowe love :)

Przez parę dni nurtowało mnie, co to takiego niebieskiego mieni się w oddali, w końcu przedarłam się przez wysokie trawsko i moim oczom ukazał się poniższy widok. Aż zaparło mi dech, bo to taka miła niespodzianka i zupełnie nieoczekiwana! 

W tym roku jakoś bardziej cieszą mnie kwiatki, posadziłam sobie trochę w doniczkach na parapetach zewnętrznych i podziwiam ich kolory. W ogródku niewiele się uchowało, bo mnie ogrodnictwo nigdy nie cieszyło i co tu dużo mówić: zaniedbało się. Przed domem mamy wierzbę z tych takich egzotycznych (kiedyś mówiłam na nią popieprzona wierzba, bo do wierzby za cholerę nie podobna), niekwitnące hortensje, wpół dzikiego migdałka i zarośnięte konwalie. Tak zarośnięte że ich nie widać. Chciałabym mieć piękny ogródek, z zadbanym trawnikiem, huśtawką i wygodnym stolikiem do kawy. Ale do tego droga daleka i drogie pieniądze. Bo trzeba kupić kosiarkę po(d)ręczną i któregoś roku puścić w ziemi rurki, które odprowadzałyby deszczówkę zbierającą się w wielkie kałuże na jedynym płaskim miejscu przed domem. 

Pod jabłonią zrobiłam sobie mini skalniak, czy raczej rabatę obłożoną kamieniami. I na tej rabacie to mamy wszystko. Irysa, takie coś pełzające z zielonymi listkami, narcyza, trzydziestoletniego tulipana, którego przesadziłam ze starego ogrodu babci, białego fiołka, a nawet truskawki. Truskawek chyba w tym roku nie będzie, bo jak kwitły to zaczęło padać i było zimno... Posadziłam tam też tajemnicze cebulki, które przyniosła mi teściowa, ale wykiełkowało tylko jedno. O ile to to :P
Ta rabata w sumie jest jedynym miejscem, które plewię, o ile mam czas, a czas mam rzadko. Jak jest ładna pogoda to skubię trawę z nudów, kiedy wychodzę z dzieckiem do ogródka. Staram się utrzymać przy życiu pozostałości po mamcinym ogródku. Ona to kochała i miała rękę do kwiatów. W jednym zakątku ogrodu miała długi pasek z żółtych irysów. Po czasie przestały kwitnąć, w tym roku oplewiłam je troszkę i przedwczoraj zauważyłam, że mają pąki. To dziwne, ale takie na wpół dzikie cieszą moje oko bardziej niż na rabacie!

W zeszłym roku posadziliśmy borówkę amerykańską. Ona  również w tym roku zakwitła i jeśli się poszczęści Mila zje pierwsze nasze boróweczki w tym roku. Kocurzasty namierzył też leszczynę, która sama posiała się przed domem i posadził ją w bardziej ogródkowym miejscu. Po czasie okazało się, że tych leszczyn naokoło domu jest mnóstwo. Ciekawe, czy kiedyś będą mieć orzechy? 
Cieszy mnie każde drzewko, które wyrasta wokół domu. Mamy już dwa dęby i jedną lipę, posiała się też brzoza. Podobają mi się domy otoczone drzewami, najlepiej wysokimi i starymi,  choć wiem, że to zupełnie niepraktyczne. Taka ze mnie romantyczna dusza... Pewnie kiedyś trzeba będzie je wyciąć, ale na razie mnie cieszą... Swoją drogą, teraz ludzie wycinają drzewa, a kiedyś budowano domy właśnie obok dużych drzew, wierząc że skoro drzewo czerpie siły do wzrostu z tego miejsca, jest ono dobre na dom. Szczególnie ceniono lipy właśnie :)

Będąc w pizzerii w mieście ujrzałam taki kwietnik z bratkami i zakochałam się. Tyle lat były dla mnie kwiatami cmentarnymi, teraz marzę o nich w ogrodzie :)

zielonyogrodek.pl




10 komentarzy:

  1. ogólem to uwielbiam piękne ogrody, ozdobne kwiaty, krzewy, skalniaki, ścieżki, dodatki - ale do tego faktycznie trzeba mieć rękę ;-)) u nas jedynie fajnie wygląda huśtawka, tzn koło niej, bo kwiaty fajnie zasadzone i kamieniami obłożone. Moja bratowa uwielbia kwiaty, ale niestety nie powielam tego, bo nie podobają mi się rabatki w starych oponach
    te kwietniki ze zdjęć są świetne! ma to swój urok! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja kwiaty, krzewy i wszelkie drzewka owocowe kocham i uwielbiam i cieszy mnie każdy kolejny kwiatek na naszej działce :)) Bratki też są śliczne, ale tak krótko kwitną niestety. Fajnie, że macie tyle drzew w swoim ogrodzie, ja żałuję, że nie mam ogrodu (swojej działki) pod domem i kawałek muszę do niej iść/jechać..

    OdpowiedzUsuń
  3. powoli, na ogrodnictwo masz czas za jakieś 15 lat:))

    OdpowiedzUsuń
  4. ja lubię, ale czasu nie mam, coś tam jednak uhodowałam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. I jak tu nie kochać kwiatów? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi tez najbardziej dokucza brak czasu na ogrod. Staram sie jednak w miare ogarniac i odkad dzieciaki sa starsze i potrafia sie zabawic na kilkanascie minut, staram sie chociaz troche chwastow wyrwac w tym czasie. :) Gdybym mogla, caly dzien spedzilabym sadzac, pielac, przycinajac i podlewajac. Na szczescie koszenie trawy to zadanie dla malzonka. :)

    No i prawda, ze niestety ogrod to tez skarboneczka. Ja mam szczescie, ze sporo krzewow i kwiatow posadzili poprzedni wlasciciele. :)

    Moja hortensja z jakiegos powodu tez przestala kwitnac... :/

    OdpowiedzUsuń
  7. bratki są piękne to prawda. ja mam czas ale finansowo jakoś lipa i nie mam jakiejś weny ogrodowej...

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi się podobają ogrody, piękne, duże, ukwiecone

    Jakbym miała ogród, to rosłaby w nim...tylko trawa, sama trawa, ścieżki zrobione z kostki brukowej, piaskownica i huśtawka dla dzieciaków, stolik i krzesełka, nic więcej. Bawić się w ziemi nie lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham bratki. To moje ulubione kwiaty. Uwielbiam ich zapach i te aksamitne platki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Asia czyżbyś odkryła w sobie pasję ogrodniczą?

    OdpowiedzUsuń

Chcesz to, pisz :) Byle z sensem :)