- Mila, masz niebywały talent do robienia bałaganu!
- Amen!
Pozdrawiamy znad klawiatury, czerwonego obtartego nosa i pudełka chusteczek. Dziecko wraca do formy, przynajmniej pod względem dokazywania. Co nie znaczy że mniej marudne. A ja marzę o tym, jak porzucę komputer i wyłożę ciało na łóżku z czytnikiem. Nawet kakałko sobie zrobię, bo kawa mi nie smakuje. Wczorajsze leżenie nie wyszło, bo przyszła ciocia. Dziś nie otwieram. Nawet teściowej i listonoszowi.
ps. Choroba jest próbą, próbą rodzicielskiej cierpliwości. I ja chyba nie za bardzo zdaję ten egzamin. Amen.
Ja też za każdym razem ten egzamin oblewam :) Ale coż zrobić, przyjdzie wiosna i lato to i katary się skończą.
OdpowiedzUsuńCzekam na wiosnę jak na zbawienie, ale czy u nas ona coś zmieni?
UsuńOby do wiosny:-)
OdpowiedzUsuńOby oby :)
UsuńPanie Boże zapłać :D
OdpowiedzUsuńNajlepiej w dolarach :))
UsuńDo tego wyłączyć telefony, komputry i inne urządzenia dzwoniąco-przeszkadzające ;)))
OdpowiedzUsuńO tak :)
Usuńjuż niedługo u nas katar trwa 4 tygodnie już:/
OdpowiedzUsuńMasakra :)
UsuńTesciowej to juz w szczegolnosci nie wpuszczaj! :D
OdpowiedzUsuńJa mam wrazenie, ze rodzicielski test na cierpliwosc oblewam i bez choroby, wiec ten tego... ;)